Forma przejęcia firmy decyduje o dalszym zatrudnieniu
Nie można uznać, że doszło do przejęcia spółdzielni przez inną firmę, gdy jej członkowie wnieśli do niej swoje udziały jako wkład własny.
Pracownik był zatrudniony w spółdzielni usługowo-budowlanej na stanowisku prezesa. Po likwidacji spółdzielni i przekształceniu jej w spółkę z o.o., przez pół roku wykonywał różne pracy na rzecz spółki. Dopiero po upływie tego okresu spółka zawarła z nim umowę o pracę na stanowisku prezesa zarządu. Następnie po dwóch latach rozwiązała z nim umowę w trybie dyscyplinarnym na podstawie art. 52 kodeksu pracy.
Dlatego pracownik wniósł pozew do sądu I instancji. Domagał się zasądzenia odszkodowania za niewłaściwe zwolnienie i ekwiwalent za urlop. Sąd uznał, że rozwiązanie umowy było nieuzasadnione i zasądził odszkodowanie na rzecz pracownika. Oddalił natomiast pozew w części dotyczącej ekwiwalentu za urlop. Dotyczyło to okresu, kiedy pracownik był zatrudniony przez pół roku bez umowy. Sąd podkreślił, że w tym spornym okresie wykonywał czynności na rzecz spółki, ale nie miały one cech stosunku pracy. W ocenie sądu doszło do tego dopiero w dacie podpisania umowy ze spółką i dlatego okres ten nie został uwzględniony przy wyliczaniu ekwiwalentu za urlop.
Pracownik odwołał się od wyroku do sądu II instancji. Jako przyczyny odwołania wskazał, że spółdzielnia została przejęta na podstawie art. 231 kodeksu pracy, co oznacza, że zachowana była ciągłość umowy (przy przejęciu zakładu nie jest zawierana kolejna umowa z nowym pracodawcą).
W ocenie sądu II instancji, jeśli z pracownikiem była zawarta umowa o pracę, to nie nastąpiło przejęcie zakładu, ale jego likwidacja. Dlatego podzielił rozstrzygnięcie sądu I instancji i oddalił żądanie pracownika.
Mimo przyznanego odszkodowania za nieuzasadnione zwolnienie, wniósł on skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Uzasadniał ją tym, że należy mu się ekwiwalent za urlop w okresie, kiedy po przejęciu spółdzielni przez spółkę pracował na jej rzecz, ale nie miał formalnie zawartej umowy o pracę.
Sąd Najwyższy wskazał, że nie zostało do końca wyjaśnione, czy spółdzielnia została przejęta na podstawie art. 231 kodeksu pracy. Jeśli tak, to spółka nie musiała zawierać umowy z przejętymi pracownikami. Nie zostało też wyjaśnione, czy po likwidacji zakładu wygasła jego umowa o pracę. Z kolei, jeśli spółdzielnia była przejęta, to jej dotychczasowy prezes nie mógł automatycznie zająć równorzędnego stanowiska w spółce. To jednak nie wykluczałoby, że stałby się on pracownikiem spółki.
Sąd ostatecznie wskazał, że wprawdzie doszło do przejęcia mienia, ale to nie było przejęcie spółdzielni. Jej członkowie wycofali swoje wkłady i następnie wnieśli je jako udziały własne do spółki (w formie tzw. aportu). W konsekwencji byli członkowie spółdzielni zostali członkami spółki. Sąd Najwyższy uznał, że skoro nie nastąpiło przejęcie spółdzielni, to umowa o pracę pracownika wygasła, a kolejna została zawarta po pół roku. Dlatego za ten sporny okres pracownikowi nie przysługiwał ekwiwalent za urlop, ponieważ stron nie łączył stosunek pracy. Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną pracownika.
Artur Radwan
Wyrok Sądu Najwyższego z 10 lutego 2010 r. (Sygn. akt II PK 205/2009), niepublikowany.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu