Biurokracja blokuje urlop macierzyński po poronieniu
Prawo
Rozstrzygnięcie, czy kobieta dostanie czas na regenerację po stracie dziecka, zależy od tego, jak lekarz wypełni dokumenty.
Tak wynika z odpowiedzi resortu pracy na interpelację posła Jana Warzechy z PiS dotyczącą utrudnień w korzystaniu z urlopów macierzyńskich przez kobiety, które straciły dziecko w wyniku poronienia. Poseł zwrócił się z zapytaniem po tekście DGP "Kobieta po poronieniu ma prawo do urlopu macierzyńskiego" z 2 lipca 2012 r.
Ministerstwo Pracy potwierdza, że po stracie dziecka, niezależnie od tego, jak długo trwała ciąża, pracownica ma prawo do urlopu macierzyńskiego. Resort przypomina jednak, że z punktu widzenia pracodawcy podstawowym dokumentem poświadczającym urodzenie dziecka i w konsekwencji zobowiązującym go do udzielenia urlopu macierzyńskiego jest akt urodzenia.
Z wyjaśnień ministra pracy wynika, że gdy pisemne zgłoszenie martwego urodzenia zawiera wszystkie dane na temat dziecka, a w szczególności jego płeć, kierownik USC jest obowiązany do sporządzenia aktu urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu, bez względu na czas trwania ciąży. Brak ww. elementów będzie skutkować wydaniem decyzji o odmowie sporządzenia aktu stanu.
Radosław Mleczko, wiceminister pracy, wyjaśnia, że jakakolwiek zmiana przepisów zmierzająca do ułatwienia kobietom, które poroniły, uzyskania dokumentu uprawniającego do skorzystania z prawa do urlopu macierzyńskiego nie może mieć miejsca w obrębie przepisów z zakresu prawa pracy. Jego zdaniem konieczna jest zmiana przepisów, na podstawie których USC wydają akt urodzenia.
Tomasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu