Między zdrowym rozsądkiem a praktyką
Nie od dziś wiadomo, że pierwsze, co się narzuca po lekturze kodeksowych przepisów o czasie pracy, to wrażenie pojęciowego chaosu. Sporo już o tym pisano, w związku z czym pozwolę sobie pominąć szczegółowe wyliczanie wad tej regulacji prawnej. Regulacji, której zasadniczym celem jest ochrona pracownika. Niestety, ustawodawca chce ją osiągnąć poprzez nałożenie pracodawcom kagańca, efektem którego jest nielicząca się z interesem pracownika i pracodawcy szczegółowość i formalizm. Szczegółowość i formalizm posunięte do tego stopnia, że na poziomie pracodawcy organizacja czasu pracy (w regulaminach pracy, układach zbiorowych pracy czy w umowach o pracę) w praktyce oznacza wybór jednego z gotowców oferowanych przez kodeks, a niemal każda próba odstąpienia od nich wiąże się nieodłącznie z ryzykiem odpowiedzialności karnowykroczeniowej. Tym bardziej że zakres penalizacji tej sfery należy do najszerszych w prawie pracy. I tak np. o ile w sferze pracowniczych uprawnień urlopowych zagrożono karą grzywny nieudzielenie urlopu lub bezpodstawne obniżenie jego wymiaru (art. 282 par. 1 pkt 2 k.p.), o tyle w sferze czasu pracy karalne jest naruszenie przepisów o czasie pracy (art. 281 pkt 5 k.p.). Szerzej już nie da się spenalizować tej materii.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.