Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zbyt mało mediacji w sprawach pracowniczych

16 czerwca 2014

Tylko 0,6 proc. sporów z zakresu prawa pracy trafia do mediatorów. Sędziowie nie mają do nich zaufania

W ciągu dwóch ostatnich lat liczba postępowań procesowych z zakresu prawa pracy w sądach rejonowych wzrosła do 55,9 tys. (o 20 proc.). Wydłużył się czas oczekiwania na wyrok, co zniechęca do dochodzenia roszczeń wynikających ze stosunku pracy. Receptą na tę bolączkę mogą być mediacje. Tak się jednak nie dzieje. W ubiegłym roku sądy rejonowe skierowały do mediatorów tylko 324 sprawy z zakresu prawa pracy.

- Wpływ na to ma ocena skuteczności takiego rozwiązania dokonywana przez sędziów i brak zaufania do mediatorów - wskazuje Jolanta Korwin-Piotrowska, sędzia Sądu Rejonowego w Białymstoku i członek rady ds. alternatywnych metod rozwiązywania konfliktów przy ministrze sprawiedliwości.

Jej zdaniem wątpliwości sędziów wynikają m.in. z tego, że warunki wpisania na listę mediatorów są zbyt ogólne i nie gwarantują, że funkcje te pełnią osoby z odpowiednimi kwalifikacjami. Podobne wątpliwości często mają też same strony postępowania. Skoro złożyły już pozew, chcą, aby ich spór rozstrzygnął sąd.

Satysfakcjonująca nie jest także skuteczność mediacji w postępowaniach z zakresu prawa pracy. W 2013 roku z 324 spraw skierowanych do mediatorów, zawarciem ugody zakończyło się 57 z nich. W 4 przypadkach sąd odmówił zatwierdzenia kompromisu (sprawdza czy ugodę zawarto zgodnie z prawem i zasadami współżycia społecznego).

- Problemem jest też zbyt duża liczba spraw i związane z nią przeciążenie jednostek. Pojawia się presja, aby sędziowie szybciej kończyli postępowania, więc ci nie decydują się na kierowanie ich do mediacji. W razie niezawarcia ugody wydłuży się bowiem czas ich rozpatrywania - podkreśla Jolanta Korwin-Piotrowska.

Korzystanie z mediacji jest utrudnione także ze względu na sam charakter roszczeń z zakresu prawa pracy.

- Właściwie mogą być one skuteczne w przypadku np. postępowań dotyczących mobbingu czy - w mniejszym zakresie - dyskryminacji - wskazuje Paweł Korus, radca prawny i partner w kancelarii Sobczyk i Współpracownicy.

Podkreśla, że ich stosowanie jest nieskuteczne w sprawach dotyczących wynagrodzenia. Zgodnie z art. 84 k.p. zatrudniony nie może bowiem się zrzec prawa do wynagrodzenia ani przenieść go na inną osobę. Podobny problem dotyczy najczęstszych spraw przed sądami pracy, czyli tych dotyczących zwolnień.

- Odszkodowania za bezprawne zwolnienia nie są wysokie. Dla firmy często kosztowniejsze jest prowadzenie długotrwałego sporu o jego wypłatę. Z pewnych przyczyn zależy jej jednak na kontynuowaniu konfliktu - tłumaczy Paweł Korus.

W grę mogą wchodzić emocje lub np. zniechęcanie innych zatrudnionych do składania podobnych pozwów w przyszłości (ugoda z jedną osobą mogłaby zachęcić pozostałe).

- Aby zainteresowanie mediacją wzrosło, konieczna jest na pewno jej promocja. Mógłby się nią zająć resort pracy - wskazuje Jolanta Korwin-Piotrowska.

Jej zdaniem warto także zastanowić się nad zmianami w prawie, które upowszechniłyby ten sposób zakończenia sporów. Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie obowiązkowej sesji mediacyjnej poprzedzającej postępowanie sądowe (w sprawach, w których byłaby ona możliwa).

- Nawet jeśli nie doszłoby do ugody, to w praktyce mogłaby ona usprawnić postępowanie przed sądem. Rozmowy rozładowują emocje, więc te ostatnie w mniejszym stopniu miałaby wpływ na późniejszy proces - dodaje Jolanta Korwin-Piotrowska.

Podkreśla, że warto także zaostrzyć wymogi, jakie muszą spełniać mediatorzy, do których kierowane są strony konfliktu.

Przedmiot sporu w sprawach pracowniczych utrudnia zastosowanie mediacji

Łukasz Guza

 lukasz.guza@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.