Gdy słuszną regulacją rządzi przypadek
Sądowa wykładnia definicji podróży służbowej zaowocowała w judykaturze m.in. wypracowaniem takich pojęć jak podróż typowa i nietypowa. Tą ostatnią wiąże się z pracownikami mobilnymi (np. przedstawicielami handlowymi, serwisantami), którzy stale wykonują swoje obowiązki w różnych miejscowościach. Wychodząc z literalnej wykładni definicji delegacji (art. 775 par. 1.k.p.), nie uznaje się takich nietypowych marszrut za podróże. Reprezentatywnym przykładem tego kierunku orzecznictwa może być teza wyroku Sądu Najwyższego z 10 października 2012 r., sygn. akt II UK 72/12 (LEX nr 1298140), zgodnie z którą nie jest podróżą służbową wykonywanie przez serwisanta maszyn przemysłowych usług serwisowych u użytkujących te maszyny klientów, których siedziby znajdują się na określonym w umowie o pracę obszarze, będącym miejscem wykonywania pracy.
Jedną z konsekwencji takich wykładni jest to, że świadczenia delegacyjne wypłacane pracownikom mobilnym (w szczególności diety) są traktowane jako element wynagrodzenia za pracę. A więc są opodatkowane i oskładkowane, mimo że faktycznie stanowią zwrot kosztów pracy mobilnej, dokładnie takich samych, jakie ponosi pracownik odbywający typową tj. incydentalną podróż służbową.
Wprawdzie kwestie związane ze zwolnieniem z opodatkowania diet i innych należności otrzymanych z tytułu podróży służbowej pracowników mobilnych były również przedmiotem rozstrzygnięć sądowych korzystnych dla podatników, ale nie zmienia to faktu, iż problem wysokiej niepewności prawnej pozostaje nadal aktualny.
Charakterystyczne jest przy tym, że ów stan niepewności usunięto jedynie w odniesieniu do jednej grupy zawodowej - kierowców. Artykuł 2 pkt 7 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców (t.j. Dz.U. z 2012 r. nr 1155 z późn. zm.) przyjął dla tej grupy zawodowej swoistą definicję pojęcia podróży służbowej, rozumiejąc przez nią wykonywanie każdego zadania służbowego polegającego na wykonywaniu na polecenie pracodawcy przewozu drogowego lub wyjazdu poza miejscowość stanowiącą siedzibę pracodawcy (filii, oddziału, przedstawicielstwa). Ta niewielka poprawka ostatecznie przesądziła, że stałym miejscem pracy kierowcy jest siedziba pracodawcy (oddziału, filii, przedstawicielstwa), a nie obszar, na którym wykonuje stale usługi przewozowe.
O ile przyjęte w odniesieniu do kierowców rozwiązanie wydaje się uzasadnione, o tyle ograniczenie się do rozwiązania problemu tylko do jednej grupy zawodowej jest kompletnie niezrozumiałe. Co zatem zadecydowało, że uznano racje tylko jednej grupy zawodowej, wszystkich innych pozostawiając w stanie niepewności prawnej? Co stało na przeszkodzie, skoro mamy już uniwersalny kodeks pracy, zmienić definicje podróży służbowej? Zdaję sobie sprawę, że taka zmiana wymagałaby zasadniczego zrewidowania poglądów dotyczących zasad kwalifikowania czasu podróży służbowych do czasu pracy, ale to w końcu drobiazg w porównaniu z załatwieniem fundamentalnego problemu pokrywania kosztów ponoszonych przez pracowników mobilnych.
Warto przypomnieć dwa kluczowe zdania z uzasadnienia projektu zmian w ustawie o czasie pracy kierowców, umożliwiających wypłacanie im m.in. nieopodatkowanych diet. "Praca kierowców polega na prawie stałym pobycie poza domem, zwłaszcza kierowców wykonujących przewozy międzynarodowe. Taka sytuacja ma wpływ na koszty socjalne, w tym wydatki na utrzymanie (posiłki, noclegi). Należy zauważyć, że koszty wykonywania pracy i pobytu poza domem są zawsze wyższe od nakładów poniesionych na utrzymanie, gdy praca jest wykonywana w miejscu zamieszkania. Konieczne jest zatem takie uregulowanie opisanej kwestii, aby kierowcy, którzy w związku ze specyfiką zawodu są w permanentnej podróży nie byli pozbawieni prawa do diety."
Przy takim postrzeganiu problemów zatrudnienia efekt w postaci niesprawiedliwej regulacji jest nieunikniony. Skoro projektodawca uznaje oczywistość tego, że stałe wykonywanie pracy mobilnej skutkującej długimi okresami pobytu poza domem zwiększa koszty utrzymania, to dlaczego ogranicza ten skutek do jednej grupy zawodowej? Może dlatego, że stanowienie prawa nie zostało poprzedzone żadną diagnozą problemu, w szczególności jego zasięgu?
Niestety nie pierwsza to sytuacja w naszym ustawodawstwie pracy, gdy skądinąd słuszną (co do zasady) regulacją rządzi przypadek.
Kierowcy nie byli, nie są i nie będą jedyną mobilną grupą zawodową, która właśnie z racji owej mobilności ponosi określone ciężary ekonomiczne związane ze zwiększonymi kosztami utrzymania
@RY1@i02/2014/010/i02.2014.010.21700020b.802.jpg@RY2@
Grzegorz Orłowski radca prawny z Kancelarii Orłowski, Patulski, Walczak
Grzegorz Orłowski
radca prawny z Kancelarii Orłowski, Patulski, Walczak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu