Dziennik Gazeta Prawana logo

Zwolnienia e-mailem na razie bez rewolucji

AKTUALNOŚCI Ułatwienie dla firm, długo oczekiwana zmiana - takie były pierwsze reakcje na projekt wprowadzenia do kodeksu pracy możliwości rozwiązywania umów w formie elektronicznej. Tymczasem... nie zmieni się nic

Eksperci nie mają wątpliwości - wprowadzenie do kodeksu pracy zapisu, zgodnie z którym rozwiązanie umowy o pracę mogłoby być dokonywane w formie zdalnej z podpisem elektronicznym, to żadna sensacja. Takie rozwiązanie zawiera rządowy projekt ustawy przewidującej skrócenie okresu przechowywania akt pracowniczych oraz ich elektronizację.

Na składanie oświadczeń o rozwiązaniu umowy w formie elektronicznej z kwalifikowanym podpisem przepisy pozwalają już dziś. Zaproponowana zmiana ma więc wyłącznie walor porządkujący. Początkowe pozytywne jej oceny były mocno na wyrost. Wymaganie podpisu elektronicznego powoduje bowiem, że w zasadzie nie zmieni się nic. Realnym ułatwieniem byłoby dopiero umożliwienie rozwiązywania umów w formie dokumentowej - wówczas przesłanie np. wypowiedzenia zwykłym e-mailem byłoby dopuszczalne. Projekt nowelizacji na to jednak nie pozwala. Co więcej, zamyka drogę do potencjalnej, korzystnej interpretacji przepisów.

- Na gruncie literalnego brzmienia przepisów kodeksu pracy, w których jest mowa o składaniu oświadczeń woli "na piśmie", a nie w formie pisemnej, jest szansa twierdzenia, że forma pisemna nie jest konieczna, skoro ustawodawca wprost o niej nie mówi, wymagając jedynie użycia pisma. Proponowana nowelizacja zamyka tę szansę - wskazuje Sławomir Paruch, radca prawny, partner w kancelarii Raczkowski Paruch.

Na możliwość takiej interpretacji wskazują także inni eksperci.

- W doktrynie rzeczywiście próbuje się forsować taką wersję, że już teraz dopuszczalne jest przesłanie zwolnienia e-mailem. Nie jest bowiem zdefiniowane w kodeksie pracy, co oznacza forma "na piśmie". Taka interpretacja nie uzyskuje jednak potwierdzenia w orzecznictwie. Nawet przesłanie wypowiedzenia faksem jest przez sądy kwestionowane - mówi Grzegorz Orłowski, radca prawny z kancelarii Orłowski, Patulski, Walczak.

- Sąd bada dwie kwestie: czy wypowiedzenie umowy o pracę było skuteczne oraz czy było wadliwe. Po pierwsze, ocenia, czy np. zeskanowany dokument przesłany e-mailem został skutecznie dostarczony i czy adresat mógł zapoznać się z jego treścią. Nawet jeżeli uda się to wykazać, a to leży po stronie pracodawcy, sąd sprawdza, czy została dochowana właściwa forma dostarczenia pisma, a tą jest forma pisemna. Nie radziłby, zatem już na podstawie obecnych przepisów wysyłać zwolnień e-mailem, bo mogą zostać zakwestionowane - dodaje Piotr Wojciechowski, radca prawny, ekspert prawa pracy.

Eksperci zgadzają się też, że zaproponowane przepisy niewiele pomogą firmom. - Pomysł Ministerstwa Rozwoju jest oderwany od rzeczywistości. Elektroniczny podpis nie jest rozpowszechniony. Nie przyjął się w innych dziedzinach i niewiele osób z niego korzysta. Proponowana zmiana może więc nie zmienić obecnej praktyki - dodaje Bogusław Kapłon, szef praktyki prawa pracy w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.

@RY1@i02/2016/227/i02.2016.227.21700010d.801.jpg@RY2@

fot. materiały prasowe

Sławomir Paruch radca prawny, partner w kancelarii Raczkowski Paruch

Korzyścią dla pracodawców byłoby dopuszczenie wypowiadania i rozwiązywania umów w formie dokumentowej, a więc np. za pośrednictwem zwykłego e-maila czy komunikatora internetowego, bez potrzeby opatrywania oświadczenia woli podpisem elektronicznym

Urszula Mirowska-Łoskot,

Karolina Topolska

C2-3

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.