Partia to nie agencja zatrudnienia. Misiewicze muszą odejść
Wobec osób blisko spokrewnionych z rządzącymi powinien obowiązywać zakaz podejmowania pracy w instytucjach państwowych, choć jego wprowadzenie byłoby trudne. Można by o tym pomyśleć przy tworzeniu nowego kodeksu urzędniczego
Nie ma znaczenia, która partia rządzi. Każdej, gdy obejmie władzę, zarzuca się, że swoimi krewnymi i znajomymi obsadza stołki w państwowych instytucjach. O tym, kto dostanie pracę, decydują znajomości, a nie kompetencje. Tak było, gdy rządziła koalicja PO-PSL. Opozycja doliczyła się wówczas, że w latach 2008-2012 aż 23 z 81 członków kierownictwa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa miało w agencji członka rodziny lub bliską osobę. Wtedy Krzysztof Jurgiel (obecnie minister rolnictwa) zarzucił koalicji kumoterstwo i nepotyzm.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.