Chroniony zleceniobiorca za rozstanie dostanie więcej
Jego kolega na etacie za niezgodne z prawem zwolnienie dostanie tylko trzy pensje, a on aż sześć. – To niesprawiedliwe – mówią jedni eksperci. – Wręcz przeciwnie, to uzasadnione – dodają inni
Związki dla zleceniobiorców! To głośne hasło już wkrótce stanie się prawem. Ale choć nowe przepisy zaczną obowiązywać dopiero za niespełna pięć miesięcy, to już dziś wybrzmiewa pytanie o uprawnienia z tytułu bezprawnego zwolnienia działacza związkowego na umowie cywilnoprawnej. Jeśli zostanie niesłusznie zwolniony, zatrudniający będzie musiał mu za to zapłacić. Ale, co ciekawe, rekompensata nie będzie byle jaka. Chodzi bowiem aż o 6-krotność jego wynagrodzenia lub średniej pensji w gospodarce. Nacisk na „aż” nie wynika bynajmniej z tego, że to dużo albo że w ogóle coś się mu należy. W oczy kole co niektórych to, że to dużo mniej niż dla związkowców na etacie. – To niepotrzebne dzielenie zatrudnionych, którym bądź co bądź ustawodawca chciał zagwarantować równe prawo zrzeszania się w związkach – słyszymy od niektórych prawników. Ich zdaniem dla takiego sztucznego podziału nie ma po prostu uzasadnienia. I nie przekonuje ich to, że choć zatrudniony na umowę o pracę dostanie w takiej sytuacji mniej, to w praktyce przy bezprawnym zwolnieniu ma zazwyczaj większy wachlarz możliwości. Odszkodowanie to tylko jedna z nich. Sąd może bowiem zamiast niego orzec o przywróceniu do pracy i za czas pozostawania bez zatrudnienia przyznać utracone wynagrodzenie – przy długim procesie sądowym nawet za kilka lat. Jako kontrargument przeciwnicy opisywanego rozwiązania przytaczają jednak fakt, że w praktyce sądy i tak często zasądzają odszkodowania. A wówczas nie ma różnicy pomiędzy niepracownikami a działaczami związkowymi na etacie.©℗ C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu