Minimalne pensje medyków poszły w górę
1 lipca przyniósł wzrost minimalnego wynagrodzenia medyków i pracowników niemedycznych na umowach o pracę. Pensje poszły o 8,82 proc. w górę. Placówki zdrowia czekają teraz na wnioski o podwyżkę od personelu na kontrakcie.
Patrycja Otto
Patrycja.otto@infor.pl
Wzrost minimalnego wynagrodzenia to efekt uchwalonej 26 maja 2022 r. nowelizacji ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Przewiduje ona mechanizm corocznej waloryzacji. Wzrost minimalnej płacy jest wyliczany jako iloczyn współczynnika pracy określonego w tabeli płac oraz kwoty przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej w roku poprzedzającym. Minimalne pensję, które obejmą 10 grup zawodowych zwiększają się tym samym, w tym roku o 8,82 proc. W efekcie od dziś lekarz oraz lekarz dentysta bez specjalizacji będzie zarabiać minimum 10 595 brutto, a ze specjalizacją - 12 910 zł brutto. Płaca pielęgniarski w zależności od grupy zaszeregowania wahać się będzie od 8 369,35 zł do 11 485 zł brutto. Farmaceuci, fizjoterapeuci i diagności laboratoryjni dostaną od 9081 do 11 485 zł brutto, stażyści - 8458 zł brutto, a pracownik działalności podstawowej, inny niż pracownik wykonujący zawód medyczny w zależności od wykształcenia od 5787 do 8903 zł brutto. Pensje ratowników medycznych wzrosły o 678 zł do 8 369 zł brutto, a opiekunów medycznych o 620 zł do 7 657 zł brutto.
Podwyżki to wyzwanie dla placówek medycznych
Dla porównania w sferze budżetowej tegoroczna podwyżka wyniesie 3 proc. Zatem choć wzrost minimalnego wynagrodzenia w służbie zdrowia nie wydaje się wysoki, to wypada dobrze na tle innych pracowników sektora publicznego. Do tego, jak zauważa Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich będzie poważnym obciążeniem dla placówek zdrowia.
- Nakręci bowiem podwyżki osób zatrudnionych na kontraktach. Pracownicy ci w związku ze wzrostem minimalnego wynagrodzenia osób na etatach również oczekują zwiększenia płacy. A że osoby te stanowią ponad 70 proc. wszystkich zatrudnionych wydatki na ten cel będą znaczące – wyjaśnia Łukasz Kozłowski, dodając, że placówki medyczne będą zmuszone ulegać presji pracowników kontraktowych.
- Dostęp do specjalistów jest ograniczony. Brak podwyżki może wiązać się z ich odejściem, a to może rodzić trudność w realizacji kontraktu zawartego z NFZ - tłumaczy ekspert FPP.
Dyrektorzy szpitali dodają, że wniosków o podwyżki spodziewają się też od innych grup zatrudnionych, w tym na przykład personelu sprzątającego.
- A wszystko to w sytuacji, kiedy wciąż nie wiemy ile dostaniemy pieniędzy na zapłatę podwyżek, o ile wzrosną wyceny świadczeń - mówi jeden z dyrektorów szpitali, dodając, że to droga do pogłębienia zapaści finansowej w szpitalach powiatowych, które już dziś walczą z ogromnym zadłużeniem.
Dziura w budżecie NFZ, stracą na tym pacjenci
Łukasz Kozłowski zaznacza, że już dziś w budżecie NFZ brakuje 16 mld zł.
- Fundusz zaczynał ten rok z kwotą 23 mld zł na minusie. Mimo dosypania środków pieniędzy wciąż brakuje. Ma to swoje konsekwencje. Fundusz zaczyna szukać oszczędności. Najnowszy pomysł to płacenie za nadwykonania w AOS po zakończeniu roku. To pokazuje, że placówki medyczne będą zmuszone kredytować udzielanie świadczeń, co będzie je zniechęcać do ich udzielania na takim poziomie jak dotychczas. Ostatecznie stracą na tym pacjenci - podsumowuje Łukasz Kozłowski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu