Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Poszukiwacze nielegalnych książek

29 czerwca 2018

Na walce z internetowym piractwem zaczyna wyrastać całkiem dochodowy biznes

Firmy wprowadzają pierwsze specjalne aplikacje do monitorowania internetu i wyszukiwania nielegalnych kopii książek. Miesięczna opłata za skorzystanie z takiego monitoringu to kilkaset złotych.

Firma Plagiat.pl do niedawna specjalizowała się we współpracy z uczelniami. Od 2002 roku udostępnia narzędzie, pozwalające sprawdzać oryginalność prac licencjackich, magisterskich i prac pisanych przez studentów. Teraz rozszerzyła swoją ofertę - zaczęła współpracę z wydawcami, na zlecenie których monitoruje internet i wyszukuje nielegalnie publikowane książki. Z jej aplikacji BookWatch - Antypiracki Monitoring Książek - korzysta 10 wydawnictw.

Nie jest to jednak jedyna taka usługa na rynku. Kilka miesięcy temu zaczęła działać firma Princix, która oferuje specjalny system wykrywania naruszeń i ochrony praw autorskich pozwalający przeglądać materiały o znacznej objętości, a więc przede wszystkim rozpowszechniane w internecie książki. Jak ustalił "DGP", nad własnym systemem tego typu pracuje także Polska Izba Książki.

Wydawców chętnych do skorzystania z podobnych programów nie brakuje, bo straty ponoszone przez nich w wyniku piractwa internetowego są coraz większe. - Od jakiegoś czasu sami szukaliśmy w sieci naszych książek. Efekt tego przeczesywania był na tyle istotny, że skłonił wydawnictwo do podpisania umowy z Plagiat.pl na stały monitoring sieci - opowiada Maria Czarnota z Polskiego Wydawnictwa Ekonomicznego. - Co miesiąc otrzymujemy ogromną liczbę linków z nielegalnymi publikacjami - dodaje.

PWE specjalizuje się w podręcznikach akademickich i książkach naukowych o profilu ekonomicznym, biznesowym i marketingowym. To literatura specjalistyczna - nakłady sięgają co najwyżej kilku tysięcy egzemplarzy. - I dla takich właśnie wydawnictw straty ponoszone w wyniku nielegalnego publikowania ich książek w internecie są najbardziej dotkliwe - mówi Krzysztof Gutowski, zarządzający nowym projektem BookWatch. - Zdarzało nam się znajdować takie specjalistyczne ksiązki z oficjalnym nakładem kilkuset egzemplarzy pobierane po kilkanaście tysięcy razy - dodaje.

Po odnalezieniu w internecie nielegalnej kopii książki firmy monitorujące lub sami wydawcy zgłaszają się do serwisu, w którym umieszczono plik z wnioskiem o jego usunięcie. - I trzeba przyznać, że administratorzy się nie uchylają. Po prostu wiedzą, że to jest ich obowiązek - przyznaje Gutowski.

A takich wniosków jest coraz więcej. Największy serwis, na którym internauci umieszczają przeróżne pliki - Chomikuj.pl - do tej pory otrzymał koło 50 tys. zgłoszeń o naruszeniu regulaminu i na ich podstawie zablokował dostęp do 10 mln plików - z tego 3,5 mln zablokowano w ostatnim roku.

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

opinia prawna

W prawie autorskim przyjmuje się, że ściąganie utworów autorskoprawnych z internetu jest objęte dozwolonym użytkiem i nie stanowi naruszenia prawa. Z większym ryzykiem wiąże się natomiast udostępnianie utworów w internecie. Zakres dozwolonego użytku ogranicza się do osób pozostających w związku osobistym (np. towarzyskim). Udostępnienie utworu innym użytkownikom wykracza poza ten użytek. W razie naruszenia tej zasady właścicielowi praw autorskich przysługują m.in. roszczenia o zaniechanie praktyk przez użytkownika sieci, usunięcie jego skutków czy naprawienie szkody. W ostatnim przypadku może zażądać np. zapłaty dwukrotności, a przy zawinionym naruszeniu - nawet trzykrotności wynagrodzenia za korzystanie z utworu.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.