Mobilność zmienia cały rynek
GUILLAUME BACUVIER: Operatorzy komórkowi inwestują w rozwój swoich sieci transmisji danych. W przyszłości wszyscy będziemy mobilni i będziemy używać mobilnego internetu
To zdecydowanie stały trend, który będzie nabierał znaczenia, aż z czasem przestanie być trendem, tylko stanie się codziennością. Tak jak najpierw stały się nią komputery stacjonarne, a potem laptopy. Podobnie będzie ze smartfonami. Naszym zdaniem za kilka lat zniknie rozróżnienie między komputerami stacjonarnymi a smartfonami. Wszyscy będziemy mobilni i będziemy używać mobilnego internetu.
Nie tylko pan to dostrzega. Wszystko dlatego, że telefon komórkowy to najbardziej osobiste i spersonalizowane urządzenie, jakie można sobie wyobrazić. Jest z nami przez cały czas, nikomu go nie pożyczamy. Kiedyś telefony służyły tylko do dzwonienia i pisania SMS-ów, ich rola na tym się kończyła. Ale zupełnie nową jakość w korzystaniu z internetu przyniosły smartfony, czyli najnowcześniejsze dotykowe telefony, które pozwalają nie tylko na proste korzystanie z zasobów sieci, ale także używanie różnego rodzaju aplikacji dzięki korzystaniu z przygotowanych specjalnie do mobilnych potrzeb systemów operacyjnych iOS i Android. Równocześnie mamy do czynienia z rewolucją infrastrukturalną, bo operatorzy komórkowi inwestują w rozwój swoich sieci transmisji danych, by sprostać rosnącemu popytowi klientów na szybką, mobilną transmisję. Ludzie chcą już nie tylko odwiedzić ulubioną stronę internetową, ale także obejrzeć zdjęcia znajomych z wakacji czy najnowszy filmik na YouTube polecony przez przyjaciół. I to wszystko w ruchu, wtedy, kiedy chcemy, bez ograniczeń. To wszystko zmieni rynek. W przyszłości wszyscy będziemy mobilni.
Ma niebywałe tempo rozwoju. Oglądając w hotelu polską telewizję, byłem zaskoczony ogromną liczbą reklam operatorów komórkowych, w których wszyscy zachwalali smartfony i mobilny internet. Utrzymując tak zawrotne tempo rozwoju, Polska bardzo szybko dołączy pod względem penetracji smartfonów do zachodnich krajów Europy. Dziś w Wielkiej Brytanii czy Francji wynosi ona między 30 - 45 proc. Można powiedzieć, że tam telefony te stają się już masowe. Polsce jeszcze trochę brakuje, wciąż jest we wczesnej fazie adaptacji do zaawansowanych telefonów i mobilnej sieci.
Zależy, jaki telefon uznamy za smartfon. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie telefony z ekranami dotykowymi, na których można przeglądać internet, to ten wynik może być blisko 30 proc. Ale takie telefony nie niosą ze sobą pełnego doświadczenia związanego ze smartfonami, na które oprócz przeglądania sieci składa się także korzystanie z różnego rodzaju rozbudowanych aplikacji. Takie telefony to po prostu nie smartfony. Według Google’a taką definicję spełniają tylko iPhone’y, działające na systemie operacyjnym iOS, telefony z systemem operacyjnym Android Google oraz telefony z systemem Windows Phone 7, który na razie ma niewielki udział w rynku, ale to może się zmienić. Stosując naszą definicję smartfonów, penetracja polskiego takimi telefonami waha się naszym zdaniem między 15 proc. a 20 proc. Biorąc jednak pod uwagę tempo rozwoju rynku, Polska ma szanse dołączyć pod względem penetracji do poziomu 30 proc. i więcej w ciągu najbliższych 18 miesięcy.
BlackBerry, według naszej definicji, zwłaszcza gdy chodzi o wczesne wersje, nie jest smartfonem. Poza dostępem do e-maila nie daje on możliwości korzystania z mobilnego internetu w takim stopniu, jak dzisiejsze smartfony.
Bardzo wiele. Powstaje nowy ekosystem, składający się z twórców treści, reklam, agencji, deweloperów aplikacji, dostosowanych do mobilnych urządzeń. Dane pokazują, że właściciele smartfonów zmieniają swoje sposoby konsumpcji mediów. W Wielkiej Brytanii czy we Francji właściciele takich telefonów spędzają już ponad 30 - 45 proc. czasu w sieci, korzystając z aplikacji czy mediów. Oznacza to, że nie siedzą w tym czasie na przykład przed telewizorem. Dla reklamodawców to istotna zmiana, bo trzeba stworzyć nowe sposoby dotarcia do klientów ze swoimi produktami. Ten klient nie siedzi już godzinami na sofie, wpatrując się w ekran telewizora i pochłaniając bloki reklamowe jeden po drugim. Nowy klient jest w ruchu, ma świadomość możliwości wyboru, korzysta z mediów na życzenie. To dzieje się już dziś.
W ubiegłym roku Google zebrał z reklam w internecie mobilnym 1 mld dol. przychodów. A ten rynek rozwija się w tempie trzycyfrowym. Docelowo będzie to multimiliardowy rynek, jeśli chodzi o wartość przychodów. Mobilność niesie też rewolucję w reklamie na innym poziomie. Ponad 50 proc. połączeń z internetem na świecie pochodzi z telefonów komórkowych. Już 25 proc. wyszukiwań stron internetowych dokonywanych jest nie na komputerze stacjonarnym, ale na komórkach. Co ciekawe, coraz więcej wyszukiwań dokonywanych w komórce dotyczy spraw lokalnych - ludzie szukają po prostu zlokalizowanej w pobliżu restauracji, parkingu, dentysty, sklepu z odzieżą... To oznacza ogromne możliwości dotarcia z reklamą do klientów dla osób prowadzących drobny biznes. Przychody z tego tytułu rosną coraz szybciej.
Nie mogę ujawnić takich szczegółów, ale mogę powiedzieć, że Polska jest dla nas bardzo ważnym, perspektywicznym rynkiem. Zainteresowanie reklamodawców jest ogromne. Dlatego zdecydowaliśmy, że nadszedł najwyższy czas, by zatrudnić w Polsce menedżera, który będzie odpowiedzialny bezpośredno na miejscu za rozwój tego rynku. Google oferuje wiele możliwości mobilnej reklamy. Jedna z nich to sieć AdMob, wyświetlająca reklamy na mobilnych stronach internetowych czy aplikacjach. W taki sposób w najpopularniejszej na świecie mobilnej grze "Angry Birds" promowało się na przykład Allegro. Ale oprócz tego oferujemy bezpośrednie możliwości reklamy w naszych serwisach, takich jak choćby Google Places, który pozwala na zlokalizowanie restauracji, baru czy kina. Google’a w równym stopniu cieszy liczba telefonów działających w oparciu o system operacyjny Android, co popularność iPhone’ów, gdyż na tym telefonie też działają nasze aplikacje.
Mobilny internet to więcej niż tylko dostęp do zasobów sieci w dowolnym miejscu i dowolnym czasie. Należy pamiętać, jakie możliwości dają dzisiejsze smartfony. Najbardziej zaawansowane modele mają już nie tylko wbudowane kamery w jakości HD, ale pojawiają się już aparaty, które pozwalają nawet na zapis zdjęć czy filmów w formacie 3D. Spróbujmy sobie teraz wyobrazić, jakie może to dawać możliwości, gdy połączyły te funkcje z ultraszybkim bezprzewodowym internetem, dostępnym zawsze, wszędzie i za stosunkowo niewielkie pieniądze, bo w tym kierunku zmierza rynek. Da to nie tylko ogromne możliwości nowych form komunikacji reklamodawcom, lecz także wykreuje to popyt dla programistów i twórców aplikacji czy też zmusi media to znalezienie nowych form tworzenia programów. Zupełnie nową jakość da na przykład technologia, taka jak rozszerzona rzeczywistość, która pozwala na nakładanie na siebie realnych obrazów z wirtualną rzeczywistością. Będzie to miało ogromny wpływ na rozwój rynku e-commerce, komunikacji biznesowej, wymiany informacji. Biznes tak naprawdę nie zaadaptował jeszcze w pełni wszystkich możliwości mobilnej sieci.
Założona w 1998 roku przez dwóch studentów Uniwersytetu Stanforda — Larry’ego Page i Sergeya Brina — spółka była na początku tylko internetową wyszukiwarką z misją organizacji wszystkich informacji świata. Stworzony jednocześnie model zarabiania na reklamach — niepozornych linkach wyświetlanych przy wynikach wyszukiwania i na stronach internetowych — uczynił z Google’a światowego giganta na rynku reklamy, z rocznymi przychodami przekraczającymi 24 mld dol. Dodatkową siłą było stworzenie prostego modelu reklamy, łatwego w obsłudze dla każdego, kto prowadzi nawet najmniejszy biznes. To dało punkt wyjścia do dalszej ekspansji. Dziś Google to koncern medialny, w którego skład wchodzi też największy na świecie serwis wideo YouTube, zainstalowany w blisko połowie smartfonów na świecie system operacyjny Android, a także takie serwisy jak Gmail, Google Maps, Google Earth, Google Books, Google News, Blogger, czy od niedawna konkurent Facebooka — Google+. Niedawno firma kupiła za 12 mld dol. producenta telefonów Motorolę. Weszła też na rynek mobilnych płatności, uruchamiając w USA usługę Google Wallet.
Po ponad 10 latach funkcjonowania w Google doszło też do zmian na szczycie — wieloletni prezes Eric Schmidt ustąpił ze stanowiska, przechodząc do rady nadzorczej, a za sterami w funkcji prezesa zasiadł jeden z założycieli, Larry Page.
@RY1@i02/2011/190/i02.2011.190.050.004i08.801.jpg@RY2@
fot. Wojciech Górski
Guillaume Bacuvier dyrektor w Google odpowiedzialny za rynek mobilny i sprzedaż w regionie South Eastern Europe, Middle East and Africa
Rozmawiał Michał Fura
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu