Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Technologie

UKE dzieli i grozi kablówkom oraz TP

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Magdalena Gaj kreśli plany: najpierw przetarg na 1800 Mhz, potem decyzje, czy regulować TP i kablówki

W połowie lipca operatorzy telekomunikacyjni będą mogli składać oferty na częstotliwości na szybki internet. Jego warunki powinny być znane na początku maja. Cała procedura powinna się zakończyć jesienią. Taki plan rozdzielenia najbardziej pożądanego obecnie na rynku dobra przez operatorów nakreśliła wczoraj Magdalena Gaj, szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Chce, by częstotliwość w paśmie 1800 Mhz została wystawiona w przetargu w pięciu blokach, co oznacza, że może ona trafić nawet do pięciu podmiotów. Operatorzy komórkowi już przerzucają się wizjami przebiegu przetargu. P4 domaga się uprzywilejowanej pozycji, bo ma najmniej pasma. Orange i T-Mobile twierdzą, że wygrać powinien ten, kto zapłaci najwięcej. Plus na razie się zastanawia.

Szefowa UKE studzi te zapędy. - Wszyscy będą mieli takie same szanse, ale na szczegółowe warunki jest za wcześnie. Wśród kryteriów ważne będzie na pewno zrównoważenie konkurencyjności, ale także aspekt cenowy - mówi. I dodaje, że ważne będą zobowiązania inwestycyjne i wiarygodność finansowa.

- Nie dopuścimy do sytuacji, w której ktoś kupi częstotliwości i nie będzie realizował inwestycji. W takiej sytuacji będę cofać decyzje - powiedziała Gaj.

Ale przetarg na częstotliwości to niejedyna decyzja, na jaką czeka rynek. W kwietniu UKE zakończy analizę wykonania porozumienia podpisanego w 2009 roku z Telekomunikacją Polską. Zobowiązały go do inwestycji w sieci internetowe i budowę tak zwanych "chińskich murów" między częścią detaliczną a hurtową, by nie dochodziło do dyskryminacji innych operatorów. Uchroniło to TP przed podziałem. Ale nowa szefowa UKE chce ponownie ocenić sytuację.

- W kwietniu będziemy mieli ocenę wykonania porozumienia i będziemy mogli podjąć decyzję, co dalej. Możliwości są trzy. Albo brak dalszych działań, albo kolejne porozumienia, albo decyzja regulacyjna. Co do porozumień, to uważam je raczej za zabieg PR-owy. Jestem zwolenniczką decyzji regulacyjnych - mówi Magdalena Gaj.

Tym razem UKE brać będzie pod uwagę kwestię braku dyskryminacji innych operatorów. Dla niektórych w branży zabrzmiało to jak powrót do dyskusji o podziale TP. Ale Tomasz Kulisiewicz, ekspert Audytelu, nie odczytuje tego w ten sposób: - Rynek jest już na innym etapie rozwoju i taki podział nic by już nie zmienił. Współpraca między operatorem a regulatorem się ucywilizowała i nie ma takiej konieczności. Być może nowa szefowa UKE preferuje decyzje regulacyjne, bo nie ma już kwestii na tyle spornych, że wymagałyby formy tak nietypowej, jaką cztery lata temu było porozumienie z TP - dodaje.

TP twierdzi, że regulacjom powinni podlegać też operatorzy kablowi. Uważa, że w niektórych miastach byliby w stanie świadczyć usługi taniej. Wczorajszy raport UKE temu przeczy - najtańszą ofertę mają kablówki. Ale szefowa UKE przyznaje, że przyjrzy się rynkowi. W tym roku urząd zacznie analizę rynku, wnioski będą za rok. - Musimy przyjrzeć się temu rynkowi, by odpowiedzieć na pytanie, czy go regulować - powiedziała wczoraj Magdalena Gaj.

Kablówki są oczywiście przeciwne, bo ich zdaniem regulacja zabije rynek.

- To operatorzy kablowi od lat stymulują swoimi inwestycjami rynek do rozwoju i konkurencji. Regulacja grozi zahamowaniem tej dynamiki - mówi DGP Manuel Kohnstamm, prezes Cable Europe i dyrektor zarządzający Liberty Global Europe, właściciela UPC Polska.

@RY1@i02/2012/056/i02.2012.056.00000110d.802.jpg@RY2@

Operatorzy kablowi

Michał Fura

michal.fura@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.