Jeśli nadal będzie drogo, to zmiany w rządowym programie staną się niezbędne
Bartłomiej Orzeł: Trzeba przekonać Polaków do inwestycji w termomodernizację, a samorządy do zmiany lokalnej oferty wsparcia. Chodzi o to, by uzupełniała „Czyste powietrze”, a nie z nim konkurowała
Ostatnie lata upłynęły pod hasłem walki ze smogiem. I wydaje się, że podjęte przez państwo i samorządy działania zaczęły przynosić efekty. Nie obawia się pan, że ten proces zostanie teraz zahamowany?
Faktem jest, że mamy obecnie do czynienia z globalnym kryzysem energetycznym wywołanym przez rosyjską politykę. A gaz odrywa ogromną rolę jako paliwo przejściowe w działaniach antysmogowych. W ramach tylko rządowego programu wymieniono 329 tys. kotłów, z czego 44,5 proc. na urządzenia gazowe. Do tego trzeba doliczyć wymiany przeprowadzone dzięki pomocy samorządów i funduszom unijnym. Zatem ostateczna skala tych działań jest jeszcze większa. Ale nadal jest wiele do zrobienia. Szacuje się, że w całej Polsce do wymiany było 3 mln kotłów. Dotąd wymieniono, w mojej ocenie, ok. 0,5 mln urządzeń. Stąd jest ogromne ryzyko, że podwyżki cen gazu mogą negatywnie wpłynąć na dalszą realizację działań na rzecz czystego powietrza. Wiele osób może bowiem wstrzymać się z decyzją o wymianie kotła do czasu, aż ceny się ustabilizują. Jednocześnie rosną ceny węgla - dwukrotnie na przestrzeni ostatniego roku. Stabilizacja jest widoczna tylko na rynku pelletu drzewnego wykorzystywanego do ogrzewania indywidualnego. Dodam, że udział tego rodzaju kotłów wśród wymienionych stanowi 20 proc., co daje 65 tys. urządzeń na biomasę w całym kraju. Mam jednak nadzieję, że za sprawą projektu Baltic Pipe oraz uruchomieniu dostaw gazu przez Amerykanów stabilizacja wkrótce nastąpi i w gazie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.