Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Słoń, jaki jest, nie każdy widzi

2 sierpnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Dobrze być publicystą. Można sobie wybrać fakty tak, by dowodziły tezy. Na przykład o tym, że plastik ratuje zagrożone gatunki. Choćby słonie. Jak pisze Sebastian Stodolak, w XIX w. rocznie zabijano 15 tys. przedstawicieli tego gatunku właśnie po to, by z ich ciosów wykonać klawisze fortepianów. Można by odpowiedzieć, że popyt na fortepiany pewnie jednak od tamtych czasów spadł, a pianino od dawna nie jest obowiązkowym wyposażeniem solidnego, mieszczańskiego domu, ale pojawiły się inne – elektroniczne – instrumenty także wymagające klawiszy, więc możliwe, że zmiany się wzajemnie znoszą. Załóżmy, że tak właśnie jest. To oznaczałoby, że gdyby nie zastosowanie tworzyw sztucznych, to i w naszych czasach ginęłoby 15 tys. słoni rocznie.

Tylko jak to się stało, że liczbę słoni afrykańskich w XIX w. (żyjących jednocześnie, nie przez całe stulecie) szacuje się na 27 mln, w 1930 r. doliczono się 10 mln, a dziś jest ich ok. 450 tys.? I według organizacji WWF zabija się ich rocznie ok. 20 tys. Więcej niż wtedy, gdy ich kły były surowcem dla manufaktur instrumentów klawiszowych. Większa liczba i nieporównywalnie większy odsetek.

Mówimy tylko o słoniach zabijanych dla kości, a nie o kurczeniu się terenów, na których mogą zamieszkiwać, o ekspansji ludzkich osiedli i gospodarki itd. Ba! Inny gatunek – słoń leśny – dopiero co rozpoznany przez naukę, już jest krytycznie zagrożony wyginięciem, bo jego ciosy, choć mniejsze, są twardsze i według wytwórców figurek i ozdób nadają się lepiej do rzeźbienia misternych wzorów. A bieda w krajach Afryki sprzyja kłusownictwu…

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.