Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska chce mniejszej składki na ochronę klimatu

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Szykuje się ostra walka na unijnym szczycie o olbrzymie pieniądze na pomoc dla najbiedniejszych krajów świata w ograniczeniu emisji CO2. W pierwszym szeregu będzie Polska, bo to nas ta pomoc może kosztować najwięcej.

Gra toczy się o podział nawet 15 miliardów euro, jakie corocznie państwa unijne miałyby wydawać na pomoc dla najbiedniejszych krajów świata. Choć przed szczytem, który ma się odbyć w Brukseli 29 i 30 października, odbywają się gorączkowe negocjacje, to porozumienia nadal nie ma. Cały czas dochodzi do oficjalnych spotkań, tak jak podczas wizyty Donalda Tuska w Grecji, oraz do nieoficjalnych rozmów ostatniej szansy. We wtorek fiaskiem zakończyły się rozmowy ministrów finansów krajów Unii, dlatego ministrowie środowiska, którzy zebrali się dwa dni później, nawet nie podjęli tego tematu.

Powodem sporu jest zasada udzielania pomocy. Pierwotna propozycja Brukseli zakładała, że podział będzie wprost proporcjonalny do krajowej emisji CO2. To by oznaczało, że na Polskę przypadnie aż dwanaście procent całej sumy. Szacunki organizacji Greenpeace mówiły o składce w wysokości półtora miliarda euro rocznie. Ponieważ łożenie na taką pomoc przewidziane jest do roku 2020, to w tym czasie Polska mogłaby zapłacić co najmniej kilkanaście miliardów euro. To już są kwoty porównywalne z całą unijną pomocą, jaką możemy w tym czasie otrzymać.

- Trzeba wkoło tego robić raban. Jest wiele krajów, w których ta sprawa nie budzi emocji, bo nie mają tak jak my czynnika, który w bardzo wysokim stopniu napędza wzrost składki - mówi europoseł PiS Konrad Szymański. Czynnikiem tym jest elektroenergetyka oparta na węglu. A ponieważ nie jesteśmy tego w stanie szybko zmienić, więc forsujemy inny sposób naliczania składki. Chcemy, by przy jej dzieleniu była brana pod uwagę zamożność unijnych państw. Temu jednak sprzeciwia się spora część starych państw Unii, między innymi Dania, Wielka Brytania i Holandia, bo wtedy one musiałyby płacić więcej.

Polska ma zdecydowane stanowisko. - Jeśli minister jednego z krajów UE mówi, że nie rozumie, dlaczego biedniejsze kraje Unii powinny płacić mniej niż jego kraj, to chyba nie rozumie, co znaczy idea solidarności europejskiej - mówi Mikołaj Dowgielewicz, szef UKIE. Według resortu finansów, gdyby podzielić składkę nie według emisji, ale poziomu PKB, to obciążenie naszego budżetu, choć spore, byłoby dużo mniejsze i wyniosło maksymalnie pół miliarda euro. I tak jak stare państwa Unii bronią się przed naszymi pomysłami, tak my stoimy na czele koalicji nowych państw. Oprócz Polski także Litwa, Łotwa, Bułgaria, Rumunia, Słowenia, Czechy, Słowacja i Węgry domagają się innego sposobu naliczania składki.

Komisja Europejska zaproponowała wstępny kompromis: przy obliczaniu składki brano by pod uwagę nie tylko poziom emisji, ale też wysokość PKB i specyfikę danego kraju, czyli np. energetykę opartą na węglu. Jednak na razie nie ma dla tego pomysłu akceptacji wszystkich państw. Donald Tusk rozmawiał ostatnio z szefem Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barroso, który obiecał poparcie dla naszych postulatów. Jednak na unijnym szczycie nawet poparcie szefa Komisji może okazać się za słabym argumentem, dlatego zdaniem naszych europosłów rząd powinien zagrać w tej sprawie ostro, grożąc nawet wetem. Bo porozumienie musi być przyjęte jednomyślnie. To daje nam przewagę w negocjacjach. - Musimy twardo negocjować, mam nadzieję, że powtórzy się sytuacja ze szczytu klimatycznego, gdzie walczyliśmy do końca i udało się odwrócić niekorzystne rozwiązania - mówi europoseł PO Bogusław Sonik.

Zdaniem ekspertów powiniśmy zrobić wszystko, by odwrócić niekorzystne decyzje, bo inaczej faktycznie dwukrotnie ponosilibyśmy konsekwencje wysokiej emisji dwutlenku węgla.

Po raz pierwszy, gdy płacilibyśmy za licencje za nadmierne emisje CO2, a potem jeszcze na tej podstawie wyliczana byłaby składka na rzecz finansowania redukcji gazu w najbiedniejszych krajach świata.

- tyle corocznie państwa unijne miałyby wydawać na pomoc dla najbiedniejszych krajów świata

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.