Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Należy powołać rządowy ośrodek zarządzania ryzykami środowiskowymi

15 kwietnia 2009

- Regulacje dotyczące ochrony środowiska są największym zagrożeniem gospodarczym w tym sensie, że kształtują gospodarkę tak mocno jak żadne inne przepisy i ich lekceważenie grozi zamykaniem firm. Te regulacje, rozproszone w ponad 1000 aktów prawnych Unii Europejskiej, wpływają na przemysł bardziej niż jakiekolwiek inne przepisy, od nich zaczynają się zmiany technologiczne i one skutkują dodatkowymi kosztami. Najprostszy przykład to regulacje dotyczące zasad handlu uprawnieniami do emisji CO2. Od 2020 roku nie będzie już darmowych uprawnień do emisji. Elektrownie będą je musiały kupować na aukcjach, co oznacza dodatkowe koszty. Takie rozwiązanie daje przewagę elektrowniom gazowym nad węglowymi, bo spalanie węgla oznacza większe emisje niż używanie gazu. Bez kontroli ryzyk związanych z ochroną środowiska nie będziemy w stanie zabiegać skutecznie o własne interesy. Stąd postulujemy powołanie przy rządzie, na razie nieskutecznie, ośrodka, który zarządzałby ryzykami środowiskowymi.

- Firmy śledzą zmiany w prawie już zaimplementowanym do krajowych przepisów i ich projekty, ale chodzi o to, żeby wyprzedzać regulacje i wpływać na ich kształt. To jest już gra globalna z udziałem rządów. Przedsiębiorcy mogą pomóc władzom i pomagają, ale ich nie zastąpią, bo decyzje zapadają na poziomie politycznym. Nikt przecież dzisiaj nie budowałby elektrowni wiatrowych, gdybyśmy wskutek decyzji politycznych nie musieli kupować energii ze źródeł odnawialnych, bo to przecież energia droższa niż z węgla. Decyzje zmuszające odbiorców do płacenia drożej za energię ze źródeł odnawialnych były decyzjami politycznymi podejmowanymi w imię ochrony środowiska i uniezależniania Unii od importu paliw. Biznes powinien mieć silne oparcie w ośrodku rządowym zarządzającym ryzykami środowiskowymi po to, żeby wiedzieć, co może się stać i mieć obrońcę interesów. Powoływanie pełnomocnika rządu do spraw energetyki jądrowej jest wręcz śmieszne. Jeśli już, to powinien zostać wyznaczony pełnomocnik do spraw całego pakietu klimatyczno-energetycznego.

- Staraliśmy się zidentyfikować te, które w największym stopniu wpływają na przemysł. Wyznaczyliśmy kilkadziesiąt ryzyk dla kilku branż w różnych obszarach, źródłem ich są kierunki wyznaczone przez politykę i prawo ochrony środowiska Unii Europejskiej. Obecnie realizowany jest szósty program działań wyznaczający politykę w dziedzinie ochrony środowiska. Koncentruje się on i wyznacza cele w zakresie ochrony środowiska, które należy osiągnąć do roku 2012. Główne jego priorytety obejmują: zmiany klimatu, bioróżnorodność, zasoby i odpady oraz środowisko i zdrowie. Najistotniejsze ryzyka wynikają z systemu handlu emisjami, nowelizacji dyrektywy o emisjach przemysłowych zaostrzających normy emisji SO2, NOx i pyłów, dyrektywy od odpadach wydobywczych, która zwiększa koszty funkcjonowania górnictwa i moim zdaniem była pisana pod kątem Polski jako największego producenta węgla oraz dyrektywę Czyste Powietrze Dla Europy (CAFE). Z tej ostatniej wynika na przykład, że mają być eliminowane z pobliża obszarów miejskich emisje tak zwanych pyłów zawieszonych o średnicy 2,5 mikrona. W przyszłości może to zagrozić istnieniu wielu ciepłowni czy elektrociepłowni. To są wszystko wbrew pozorom bardzo poważne sprawy, bo na przykład nieprzestrzeganie standardów BAT czy norm emisji od 2016 roku może się po prostu kończyć zamykaniem zakładów.

- Nie daliśmy rady tego oszacować i brak jest takich danych, po prostu nikt się tym problemem kompleksowo nie zajmuje. Podawane są publicznie kwoty miliardowe, np. na dostosowywanie ciepłownictwa, ale brak wiarygodnych danych. Nie zarządzając ryzykami środowiskowymi, nie znamy wymiaru ryzyka finansowego, które jest wspólnym mianownikiem wszystkich ryzyk. Jestem na przykład zdziwiony, że nic nie słychać, żeby ktoś przejmował się tym, że od 2011 roku do systemu handlu emisjami CO2 ma być włączone lotnictwo, a przecież mamy PLL LOT i stanie się już za chwilę. Warto o tym myśleć także w kontekście prywatyzacji i przekształceń innych firm. Od dawna jest już tak, że nie można dobrze kupić czy sprzedać spółki, jeśli nie zna się dokładnie ryzyk, jakie jej grożą z powodu niezgodności z ochroną środowiska. Uczestniczymy w takich transakcjach i czasami się zdarza, że inwestorzy na samym wstępie pytają o przeglądy, oceny środowiskowe i dopiero od ich treści uzależniają dalsze decyzje. Ogromną niewiadomą w skali kosztów dla obecnych inwestorów będą regulacje dotyczące ustanowienia nowych obszarów sieci Natura 2000, a dla istniejących obiektów wymiar i skala kosztów zabezpieczenia od ryzyka szkody w środowisku nabierze nowego znaczenia, kiedy Unia wprowadzi planowane obowiązkowe ubezpieczenia w tym obszarze już niebawem.

9369af2a-5f74-4660-958d-739811e710e3-38895554.jpg

Fot. Wojciech Górski

Ryszard Pazdan, prezes zarządu Atmoterm

ekspert Business Centre Club ds. zmian klimatycznych i ryzyk środowiskowych

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.