Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

„Czyste powietrze” dla samorządów

17 grudnia 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Rząd przyznaje, że bez pomocy władzy lokalnej dystrybucja wsparcia w walce ze smogiem polegnie na nadmiarze biurokracji i niewydolnym systemie centralnym

Miliardy złotych do rozdysponowania i miliony domów do ocieplenia to zadanie, które przerośnie 16 wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej (WFOŚiGW). Cztery miesiące po uruchomieniu największego instrumentu do walki z niską emisją – czyli sztandarowego programu „Czyste powietrze” – zdali sobie z tego sprawę sami rządzący. I zapowiadają zmiany, które mają przybliżyć to wsparcie mieszkańcom.

W tym celu wyciągają rękę – przynajmniej w sferze deklaracji – w kierunku samorządów, które od początku funkcjonowania programu były z niego niejako wykluczone. Do tej pory ich rola sprowadzała się bowiem do współorganizowania spotkań informacyjnych i odsyłania potencjalnych beneficjentów do rządowych instytucji. Przypomnijmy, że program wystartował – po kilkukrotnym przesuwaniu terminu w związku z trudnościami m.in. z uruchomieniem systemu informatycznego do obsługi wniosków – we wrześniu, co zgrało się z przedwyborczą kampanią samorządową. Okazało się to niefortunnym zbiegiem okoliczności. DGP ustalił już, że decyzja o wykluczeniu gmin była podyktowana względami czysto politycznymi. Władza centralna nie chciała, by ziścił się scenariusz, w którym lokalni włodarze budowaliby swoją przedwyborczą pozycję, rozgłaszając sukces w walce ze smogiem, podczas gdy finansowaliby mieszkańcom ocieplanie budynków i wymianę pieców za rządowe pieniądze.

Nasze źródła potwierdzają, że takie właśnie argumenty przeważyły, by obsługę programu powierzyć tylko WFOŚiGW, mimo że nie był to najbardziej efektywny system, m.in. z powodu niewystarczających zasobów kadrowych do przerobienia planowanego – i pożądanego – napływu tysięcy wniosków miesięcznie.

Spóźniona rewolucja?

To ma się jednak zmienić. – Ministerstwo Środowiska szuka instytucji chętnych do włączenia się w program. Trwają rozmowy ze starostwami powiatowymi. W przyszłości mogłyby do nich dołączyć także urzędy gmin – zapowiedział podczas COP24 Piotr Woźny, pełnomocnik premiera ds. czystego powietrza i wiceprezes NFOŚiGW.

Podkreślił też, że po pierwszych miesiącach działania programu czas na jego rewaluację i dostosowanie struktury do nowych wymagań, tak by dostęp do wsparcia miała jak największa liczba mieszkańców. – Musimy sprawdzić, jakie są największe potrzeby inwestycyjne, na jaką średnią kwotę opiewają wnioski, kto się zgłasza – dodaje.

Tym deklaracjom przyklaskują samorządowcy i aktywiści. Przekonują, że zmiany są konieczne, inaczej w ciągu następnych kilkunastu miesięcy program zwolni i zacznie się dławić nadmiarem biurokracji. Zwłaszcza że zainteresowanie hojnym wsparciem (dofinansowanie 90 proc. kosztów inwestycji, nawet do 53 tys. zł) rośnie. Jak przekonują władze NFOŚiGW, do 3 grudnia wojewódzkie fundusze przyjęły już ponad 16 tys. wniosków.

– Największe zainteresowanie programem jest w województwie śląskim, gdzie złożono ponad 2 tys. wniosków, i mazowieckim – ponad 1,8 tys. Wzrasta również liczba zapytań telefonicznych o szczegóły programu. Zanotowaliśmy ich do tej pory w sumie ponad 115 tys. – informuje Anna Król, wiceprezes NFOŚiGW.

W tym tempie ambitny cel poprawy standardu termicznego w ponad 4 mln domów jednorodzinnych jest w dziesięcioletniej perspektywie przewidzianej przez rządzących całkiem realny.

Zdaniem ekspertów włączenie powiatów to jednak jeszcze za mało. Bo np. w Małopolsce, czyli w jednym z najbardziej zanieczyszczonych regionów, wnioski będzie można składać już nie tylko w jednym okienku w stolicy województwa, ale „aż” w 22 okienkach w każdym starostwie. Tymczasem, jak uważa Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego, mieszkańcy powinni mieć możliwość do składania wniosków w większości urzędów, a nawet w oddziałach banków i Poczty Polskiej.

Czy taki scenariusz jest w ogóle możliwy? Piotr Woźny nie wyklucza, że wiele postulatów Polskiego Alarmu Smogowego będzie stopniowo uwzględnianych.

Na dwóch frontach

W styczniu ruszy też pilotaż innej rządowej inicjatywy, czyli „Stop smog”, który jest – jak wyjaśnia Piotr Woźny – programem socjalnym wsparcia najuboższych w 41 miejscowościach i miastach wymienionych na liście Światowej Organizacji Zdrowia.

Programy te mają się uzupełniać. W przeciwieństwie do „Czystego powietrza”, które opiera się na aktywności mieszkańców, w „Stop smog” ciężar zachęcenia do udziału w termomodernizacji spoczywa na gminach.

Ważny głos podczas COP24 padł też ze strony przedstawicieli Komisji Europejskiej, która przygląda się naszym wysiłkom na rzecz poprawy powietrza. Wynika z niego, że chociaż program „Czyste powietrze” jest ważnym krokiem, to jednak przypisane na ten cel 103 mld zł na 10 lat mogą nie wystarczyć.

Konieczna będzie bowiem wymiana systemu ogrzewania budynków i wody w około 4 mln gospodarstwach domowych. – Oznacza to wydatki nawet 4 mld euro rocznie, by rozwiązać problem w ciągu 15 lat. Rząd polski chce wydać 25 mld euro w ciągu 10 lat. To może być za mało – konkludował Wolfgang Munch, przedstawiciel Komisji Europejskiej. Zapowiedział, że KE jest w stanie udzielić Polsce większego wsparcia poprzez fundusze unijne czy Europejski Bank Inwestycyjny. ©

Wnioski do programu Czyste Powietrze złożone w poszczególnych województwach

Nie możemy dopuścić, by biurokracja zadusiła ten program

ANDRZEJ GUŁA Polski Alarm Smogowy

Dlaczego uważa pan, że Czyste Powietrze wymaga rewolucji organizacyjnej?

Wojewódzkie fundusze nie są przygotowane do kontaktu z masowym klientem. Nie wspominając już, że wyprawa do stolicy województwa dla załatwienia formalności związanych z dotacją dla wielu będzie barierą nie do przeskoczenia. Dlatego też „Czyste powietrze” musi zejść bliżej beneficjenta, a w obsługę klientów należy włączyć gminy, banki czy zakłady energetyczne.

Co zrobić, by pieniądze i pomoc trafiały tam, gdzie potrzeba?

Kluczowe jest, by dofinansowania nie trafiały do tych, którzy i tak planowali wymianę kotła, np. z powodu jego technicznego zużycia. Szacujemy, iż naturalne tempo wymiany tych urządzeń, tj. bez żadnych dotacji, sięga 150–200 tys. rocznie. Jeżeli „Czyste powietrze” obsługiwać będzie podobną liczbę beneficjentów, to często będą to właśnie ci, którzy i tak planowali inwestycje.

Czy jak już zreformujemy system, usprawnimy dystrybucję i damy zielone światło, by pieniądze popłynęły do beneficjentów szerokim strumieniem, będziemy mogli liczyć, że smog zniknie w ciągu najbliższych lat?

Teraz, kiedy program już ruszył, musimy zadać sobie pytanie, czy za cel stawiamy sobie tylko zredukowania smogu, czy też ukierunkowanie tych ogromnych pieniędzy w stronę, która zapewni nam cywilizacyjny awans. Pamiętajmy, że „Czyste powietrze” pozwala dofinansować wiele przedsięwzięć: od wymiany starych kotłów na nowe, po instalowanie paneli fotowoltaicznych na dachach. Dlatego już teraz powinniśmy się zastanowić, co jest dla nas lepsze. Wymieniając kotły, będziemy emitować mniej pyłów, ale wciąż będziemy potrzebowali węgla, którego spalanie emituje CO2. Z kolei np. dofinansowując rozwój OZE, możemy nie tylko zniwelować smog, ale też zredukować emisje CO2 nawet o 26 mln ton rocznie. Tyle w przybliżeniu emituje 12,5 mln samochodów na polskich drogach. Połączenie tych dwóch celów będzie opłacalne, bo dzięki temu uzyskamy dostęp do funduszy unijnych przeznaczonych na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. ©

Rozmawiał Jakub Pawłowski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.