Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Inni mają lepiej, czyli jak to uregulowano za granicą

18 maja 2018

Na całym świecie państwa wspierają prywatnych właścicieli lasów i ich samorządy. Dla tych, którzy się zastanawiają, jakie rozwiązania przyjąć w Polsce, wzorem mogą być doświadczenia Szwecji, Niemiec, Austrii czy Finlandii

W krajach, których nie przeorała tak wojenna i historyczna zawierucha, sytuacja jest prostsza. W państwach zachodniej Europy struktura własnościowa lasów jest odmienna od ukształtowanej przez socjalizm: dominującą formą własności są lasy prywatne, na terenie UE stanowią ok. 53 proc. wszystkich gruntów leśnych. Oczywiście struktura własnościowa zależy od kraju, jednak areał pozostający w rękach prywatnych sprawia, że samorządowe organizacje właścicieli prywatnych mają dużą siłę oddziaływania i liczą się zarówno w kształtowaniu polityki leśnej, jak i w ogóle gospodarki.

W Niemczech, Szwecji czy Finlandii w rękach prywatnych nieprzerwanie znajdują się niemal takie same areały lasów jak przed II wojną światową. Duże, liczące po kilkaset hektarów, a więc istotne biznesowo. Mają one swoje ponadnarodowe reprezentacje, jak Konfederacja Europejskich Właścicieli Lasów (CEPF), która stawia sobie za cel "udzielanie pomocy i wspieranie uzasadnionej ekonomicznie, korzystnej dla społeczeństwa, cennej kulturowo i odpowiedzialnej pod względem ekologicznym zrównoważonej gospodarki leśnej w obrębie lasów prywatnych". Żadna z naszych organizacji skupiających prywatnych właścicieli lasów do CEPF nie należy. Jak powiedział Władysław Pędziwiatr, prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Leśnych (skupia 10 jednostek lokalnych i regionalnych), nie stać ich na to. - Zaproponowano nam preferencyjną składkę w wysokości ok. 30 tys. zł rocznie, ale na tyle, biorąc pod uwagę wpływy ze składek członkowskich, nie możemy sobie pozwolić - ubolewa.

SZWECJA

@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.18300150c.101(c).gif@RY2@

Trudno Polsce, gdzie na statystycznego właściciela lasu prywatnego przypada ok. 1,3 ha, równać się z takimi krajami, jak Szwecja, gdzie "drobny" właściciel ma w posiadaniu areał leśny przewyższający 20 ha. Zwłaszcza w południowej Szwecji, gdzie nastąpiła koncentracja prywatnego majątku, popularne są stowarzyszenia. Liczą łącznie ponad 20 tys. członków, a mają w zarządzie ponad 2 mln ha lasów.

Stowarzyszenie Södra to dobry przykład, w jaki sposób mogą działać prywatni właściciele na globalnym rynku. To dziś wielki koncern (ma swoje siedziby w wielu krajach na całym świecie, także w Polsce), który nie tylko zajmuje się pozyskiwaniem drewna z lasów, jest też poważnym partnerem przemysłu celulozowego oraz współwłaścicielem rafinerii produkującej diesla z sosny. Jeżdżąc po drogach południowej Szwecji, można zatankować sosnowe paliwo do baku. Na stronie www.sodra.com można przeczytać, w jaki sposób powstał ten samorządowy gigant. Zaczęło się od tego, że rolnicy leśni zaczęli organizować się w stowarzyszeniach już w 1910 r., podobnie jak rolnicy produkujący mleko i mięso. W tym czasie Szwecja była spustoszonym krajem, którego lasy były eksploatowane w rabunkowy sposób przez prywatny przemysł, a rolnicy leśni nie byli w stanie uzyskiwać dobrych cen za swoje drewno. Pierwsze stowarzyszenie właścicieli lasów powstało w Halland w 1913 r. Jednak za początek Södry uznaje się 18 lutego 1938 r., kiedy pięć południowo-wschodnich szwedzkich stowarzyszeń właścicieli lasów połączyło się w Związek Właścicieli Lasów Południowo-Wschodniej Szwecji. Było to stowarzyszenie gospodarcze, co w świetle szwedzkiego prawa pozwoliło prywatnym właścicielom rozwijać komercyjną działalność oraz inwestować.

Ale silne organizacje właścicielskie to nie tylko Szwecja. Są one bardzo popularne w niemieckiej strefie kulturowej (Austria, Niemcy, Szwajcaria) oraz w Skandynawii. Rozwiązania organizacyjne, jakie przyjęto w poszczególnych państwach, są różne.

AUSTRIA

@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.18300150c.102(c).gif@RY2@

W Austrii, która jest krajem mającym jeden z najwyższych wskaźników lesistości w Europie (ponad 47 proc. - 4 mln ha), ok. 80 proc. lasów jest w posiadaniu prywatnych właścicieli. Przy czym połowa z nich ma gospodarstwo leśne większe niż 200 ha. Tam właściciele lasów prywatnych zorganizowani są w izbach leśnych, do których przynależność jest obowiązkowa. Izby te reprezentują ich interesy, są dużą siłą lobbystyczną, ale także wspomagają właścicieli w uzyskiwaniu wsparcia finansowego i merytorycznego. Niezależnie od izb działają na terenie Austrii liczne zrzeszenia i stowarzyszenia, które są zgrupowane w Austriackiej Federacji Zrzeszeń Prywatnych Właścicieli Lasów - tutaj uczestnictwo jest dobrowolne.

W warunkach polskich, jak zauważają Stefan Traczyk, prezes Stowarzyszenia Leśników i Właścicieli Lasów, oraz Władysław Pędziwiatr, prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Leśnych, przymusowe uczestnictwo nie wchodzi w grę. - Z powodu zaszłości historycznych jesteśmy nieufni wobec wszystkich instytucji publicznych, wciąż nie wierzymy w samorządność. Jeśli mamy się organizować, to tylko dobrowolnie - zauważa Pędziwiatr. To, co należałoby zagwarantować właścicielom lasów prywatnych, to swoboda w gospodarowaniu swoją własnością. Bo faktem jest, że w krajach o większej organizacji niż nasz jest ona mocno ograniczana. Chodzi np. o wyłączenia obszarów z gospodarki leśnej z powodów ekologicznych

FINLANDIA

@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.18300150c.103(c).gif@RY2@

W Finlandii, kraju o najwyższej lesistości w Europie (23 mln ha, ponad 75 proc. powierzchni), gdzie co piąty obywatel jest właścicielem lasu, a niemal 90 proc. drewna dostarczanego do przemysłu drzewnego pochodzi z lasów prywatnych, właściciele lasów tworzą towarzystwa leśne oraz stowarzyszenia. Działa tam niemal 160 takich organizacji.

NIEMCY

@RY1@i02/2018/096/i02.2018.096.18300150c.104(c).gif@RY2@

Jeszcze większe uspołecznienie jest w Niemczech - tam funkcjonuje niemal 5,5 tys. stowarzyszeń skupiających prywatnych właścicieli lasów. Mają ponad 400 tys. członków i prowadzą działalność na powierzchni 3,3 mln ha, czyli jednej trzeciej terenu leśnego w tym kraju. Zasady ich działalności różnią się w zależności od prawa obowiązującego na terenie danego landu. W niektórych krajach związkowych działają niczym odrębne gospodarstwa, w innych oddają swoje tereny pod zarząd państwowych lasów, płacąc im za to stosowną marżę. Jednak w każdym z landów prywatni właściciele lasów mogą uzyskać wsparcie państwa na pomiary i badania. Mogą także liczyć na środki pomocowe z projektów unijnych oraz bezpłatną pomoc doradczą.

DAWNE DEMOLUDY

Paradoksalnie Polska jest dziś w tak trudnej sytuacji rozdrobnionej własności, gdyż - w przeciwieństwie do innych "krajów demokracji ludowej" - nigdy nie znacjonalizowano u nas wszystkich lasów. W innych byłych krajach socjalistycznych po zmianach politycznych lasy zreprywatyzowano, działki scalono, a państwo dba, aby także lasy rosnące na prywatnych gruntach dobrze funkcjonowały.

Tak się stało np. w Czechosłowacji (dziś Czechy i Słowacja) albo w krajach nadbałtyckich. Weźmy takie Czechy: tam powierzchnia leśna stanowi ok. 34 proc. całkowitej powierzchni kraju (ponad 2,6 mln ha). A lasy prywatne stanowią ok. 23 proc. terenów leśnych. Jednak w przeciwieństwie do polskich realiów czescy właściciele mogą liczyć na wsparcie od państwa: dofinansowywana jest pielęgnacja lasów w wieku do 40 lat, dostosowywanie się do ekologicznych zasad gospodarowania, wzrost udziału domieszek pielęgnacyjnych, są rekompensaty z tytułu strat spowodowanych przez zanieczyszczenia powietrza bądź działalność człowieka, idą pieniądze na opracowanie planu przebudowy drzewostanów, ochronę lasu, zwalczanie szkodników leśnych oraz innych czynników o nieprzewidywalnym charakterze. A także - uwaga - na powstawanie i funkcjonowanie stowarzyszeń właścicieli lasów. I to jest właśnie chyba najistotniejsze. We wszystkich krajach byłego RWPG państwa dokładały pieniędzy do tego, aby właściciele lasów mogli się stowarzyszać i dobrze zarządzać swoją własnością. Bo tym samym odciążali organy państwowe i samorządowe, a przysparzali korzyści wszystkim obywatelom.

Tak było także np. w Bułgarii, gdzie powstały spółdzielnie, w których zrzeszają się prywatni właściciele. Tam także dofinansowanie i wsparcie ze strony państwa jest znaczne.

Przykłady można mnożyć. Weźmy maleńką Estonię, tam Estoński Związek Właścicieli Lasów Prywatnych powstał w 1992 r. jako organizacja non profit. Skupia 30 regionalnych stowarzyszeń właścicieli lasów z ok. 4 tys. członków, w których posiadaniu znajduje się ok. 250 tys. ha lasów. Niemal 60 proc. właścicieli gospodaruje na powierzchniach od 0,1 do 5 ha, czyli podobnie, jak w Polsce. Tyle tylko, że tam lokalne organizacje właścicieli lasów są dotowane.

Jeszcze dalej posunięto się w Chorwacji, gdzie wdrożono ideę zielonego podatku opracowanego przez prof. Višnje Fabecic-Sabadi, który opiera się na założeniu, że suma niezbędnych, corocznych środków finansowych na realizację programu wdrażania stabilnej i trwałej gospodarki leśnej wynosi 0,07 proc. całkowitych rocznych obrotów wszystkich firm posiadających osobowość prawną.

Leśnicy się nie palą

Powstaje pytanie: czy w Polsce można powierzyć, podobnie jak w Niemczech, zarząd nad prywatnymi terenami państwowym lasom? Prawo tego nie zabrania. Ale leśnicy wcale tego nie chcą.

Co ciekawe, art. 35 ustawy o lasach, a konkretnie jej pkt 4 mówi, że także w Polsce jest możliwe oddanie przez prywatnego właściciela swojego lasu w zarządzanie nadleśnictwu. "Nadleśniczy może, na podstawie umowy z właścicielem lasu, organizować wykonywanie zadań gospodarczych w lesie, łącznie ze sprzedażą drewna". Jednak historia nie zna takiego przypadku - ironizuje jeden z leśników. Po pierwsze byłoby to dla małego właściciela za drogie, bo przecież trzeba by zapłacić stosowną marżę. Po drugie, leśnicy się tego obawiają. - Styk prywatnego i publicznego zawsze jest podejrzany. Już widzę, jak wszystkie możliwe kontrole się rzucają, zarzucając korupcję - mówi leśnik. Inna sprawa, że mało kto wie o takiej - teoretycznej - możliwości.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.