Górnicy oczekują od państwa konkretów i gwarancji
Związkowcy nazwali rządowy projekt umowy społecznej w sprawie wygaszania kopalń kpiną ze Śląska
Środowe spotkanie przedstawicieli władz i górników było krótkie i niewiele pozostało z dobrej atmosfery rozmów w połowie grudnia, gdy wydawało się, że porozumienie jest bliskie. Właściwe negocjacje mają się rozpocząć 25 stycznia. A wcześniej związkowcy mają przedstawić własne propozycje.
Związkowcy zdecydowanie odrzucili wczoraj pięciostronicowy rządowy projekt tej umowy. Górnicy nie wierzą w utrzymanie uzgodnionego we wrześniu harmonogramu zamykania kopalń, chcą szczegółów mechanizmu dopłat do wydobycia oraz wskazania nowych miejsc pracy na Śląsku, które mają być alternatywą dla likwidowanego górnictwa. Zgodnie z wrześniowym porozumieniem z rządem ostatnia kopalnia ma być zamknięta w 2049 r., do tego czasu nierentowne dziś górnictwo węgla kamiennego miałoby się utrzymywać dzięki dopłatom do redukcji mocy produkcyjnych. Między innymi szczegóły tego mechanizmu mają się znaleźć w umowie społecznej, którą ze względu na zakładaną pomoc publiczną musi zaakceptować Bruksela. Jak wyjaśnił DGP Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności, chodzi o szczegóły dotyczące struktury przychodów i kosztów kopalń, czy będą uwzględnione inwestycje, poziom wynagrodzeń i ich waloryzacja. – I z tego wyniknie kwota – zaznaczył.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.