Zielona energia mogła zasypać lukę węglową
Blokada rozwoju mocy wiatrowych spowodowała, że miliony ton węgla zamiast do gospodarstw domowych musi trafiać do elektrowni – wynika z wyliczeń zrealizowanych dla DGP
Dzisiejsze potrzeby Wielkiej Brytanii w zakresie dostaw gazu ziemnego byłyby o 13 proc. niższe, gdyby nie decyzje i zaniechania konserwatywnych rządów ostatniej dekady, które postawiły na ograniczenie „zielonego szajsu” (określenie b. premiera Davida Camerona), czyli subsydiów wspierających inwestycje w OZE i efektywność energetyczną - wynika z opublikowanej kilka dni temu analizy think tanku Carbon Brief. Analitycy oszacowali jednocześnie, że bez OZE zapotrzebowanie brytyjskiej energetyki na gaz byłoby dokładnie dwukrotnie wyższe niż obecnie i wyniosłoby ponad 50 mld m sześc.
Postanowiliśmy przeprowadzić podobny eksperyment w odniesieniu do Polski, biorąc na celownik jedno z najbardziej kontrowersyjnych posunięć polskiego rządu w dziedzinie energetyki, czyli wprowadzenie w 2016 r. zasady 10H, która ograniczyła możliwości rozwoju farm wiatrowych. Z wyliczeń wykonanych dla DGP przez Pawła Czyżaka, analityka brytyjskiego think tanku Ember, wynika, że przy założeniu stabilnego poziomu rozwoju energetyki wiatrowej bez restrykcji nałożonych przez ustawę odległościową tylko w tym roku mogłaby ona dostarczyć do sieci prawie 15 dodatkowych TWh prądu. Jak zaznacza ekspert, szacunek ten jest konserwatywny, ponieważ zakłada utrzymanie tempa rozbudowy mocy wiatrowych sprzed wprowadzenia regulacji, mimo że różne czynniki mogłyby sprzyjać jego przyspieszeniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.