Gra o ocalenie wspólnego europejskiego rynku energii
Skoordynowane „opodatkowanie” zysków ma powstrzymać falę krajowych interwencji, która uderza w spójność UE. Największe środki na dopłaty dla odbiorców zbiorą Francja i Niemcy
Proponowany przez Komisję Europejską mechanizm interwencji zakłada ograniczenie zysków tych wytwórców, którzy w największym stopniu bogacą się na kryzysie. Chodzi o operatorów, którzy sprzedają energię w rekordowo wysokich cenach – wywindowanych przede wszystkim przez jednostki gazowe – nie ponosząc przy tym nadzwyczajnych kosztów zakupu surowców. Bruksela chce, żeby „nadprogramowe” zyski elektrowni jądrowych, opalanych łatwo dostępnym węglem brunatnym i korzystających z odnawialnych źródeł energii, zostały skierowane do grup najbardziej dotkniętych kryzysem: odbiorców indywidualnych oraz przedsiębiorstw z branż energochłonnych.
Tylko koordynacja. Zarówno pobranie pieniędzy od spółek energetycznych, jak i ich zagospodarowanie ma leżeć po stronie instytucji krajowych. Realizacja interwencji środkami unijnymi – np. poprzez stworzenie specjalnego funduszu – jako forma podatku musiałaby uzyskać nie tylko jednomyślną zgodę „27”, lecz także akceptację parlamentów narodowych. KE, której zależy na pilnym uchwaleniu mechanizmów redystrybucji na rynku energii, przygotowała więc projekt w taki sposób, żeby umożliwić przyjęcie go przez przyspieszoną procedurę legislacyjną, wymagającą jedynie zgody większości kwalifikowanej stolic. De facto zamiast scentralizowanego unijnego programu dostajemy w rezultacie swoiste narzędzie koordynacyjne dla polityk krajowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.