Giełda widzi koniec eldorado w dystrybucji
Coraz więcej sygnałów zapowiada okrojenie zysków spółek dystrybucyjnych. To niepokoi akcjonariuszy grup energetycznych, dla których w ostatnich latach był to segment kluczowy z punktu widzenia wyników finansowych. Rząd, choć w jego zapleczu mówi się o nieracjonalnych stopach zwrotu operatorów, zamierza ostateczną decyzję w sprawie kalkulacji taryf pozostawić Prezesowi URE.
Jako pierwsza propozycję ustawy zmierzającej do obniżenia rachunków za prąd przedstawiła Kancelaria Prezydenta. Jednym z jej filarów miałoby być ograniczenie uznanych za nadmierne zysków spółek dystrybucyjnych. Jak podkreślali Karol Rabenda, prezydencki minister i były wiceszef Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz prezydenccy doradcy Wanda Buk i Marcin Izdebski, obecna stopa zwrotu, która określa wysokość opłat dystrybucyjnych, zapewnia operatorom „ponadrynkowe zyski”, gwarantując stopy zwrotu z kapitału rzędu 11-13 proc.
150 zł mniej na rachunku za prąd
Jak wskazano w pisemnym uzasadnieniu projektu, sprawozdania spółek wskazują, że mimo podnoszenia nakładów inwestycyjnych na infrastrukturę sieciową działający w warunkach naturalnego monopolu operatorzy generują wysokie zyski, z których „znaczna część przeznaczana jest na wypłatę dywidend akcjonariuszom, w tym spółkom dominującym z udziałem Skarbu Państwa”. Argumentem za ograniczeniem stopy zwrotu z kapitału przewidzianego dla dystrybutorów energii w ramach taryfy nakładanej na odbiorców jest też to, że mają oni dostęp do preferencyjnych mechanizmów finansowania inwestycji ze środków unijnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.