Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Popyt na ropę pewnie wzrośnie

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Myślę, że jest. Jestem zaskoczony obecnym poziom cen ropy, ponieważ przypuszczałem, że będą znacznie niższe. Skoro dziś ropa kosztuje około 65 dolarów, można realistycznie zakładać, że ceny pozostaną na obecnym poziomie, także kiedy nadejdzie ożywienie.

W bliskiej przyszłości – nie. Za pięć czy sześć lat – możliwe, o ile inwestycje nie utrzymają należytego tempa. Na razie jednak to wydaje się raczej nierealne.

Nie wiadomo. Zobaczymy, jakie praktyczne działania rządy uzgodnią w grudniu w Kopenhadze, podczas szczytu w sprawie zmian klimatu: czy wprowadzą podatek węglowy, co sugerowałem, czy raczej mechanizm limitów emisji CO2 i handlu uprawnieniami do emisji. Jeżeli wprowadzą podatek węglowy, ceny produktów przerobu ropy naftowej pójdą mocno w górę, natomiast może spaść zużycie – a może także i ceny ropy.

Nie przypuszczam, by miało się skończyć na Kopenhadze, ale będzie to kolejny krok na drodze, na którą weszliśmy kilka lat temu, gdy przyznaliśmy, że istnieje problem zmian klimatu.

Wzrośnie popyt na ropę przede wszystkim w transporcie, który jest jej głównym konsumentem. Jeszcze przez wiele lat Chiny i Indie nie będą odgrywały znaczącej roli w zużyciu ropy – nawet jeśli przewidujemy tam wzrost, w sensie sprzedaży samochodów. Dopiero w perspektywie, powiedzmy, dziesięciu lat, ropa może mieć znacznie mniejsze znaczenie niż dziś.

To istotnie jest wyzwanie. Ropa naftowa oznacza stosunkowo łatwe pieniądze, oznacza dolary – ale często staje się zabójcą innych rodzajów działalności, bo wszyscy garną się do tej jednej branży, generującej tyle pieniędzy.

Są rozwiązania. Bardzo dobre znalazła na przykład Norwegia – stworzyła fundusz. Środki, jakie budżet państwa uzyskuje z ropy, są w pewien sposób wydzielone, a rząd bardzo ostrożnie nimi gospodaruje. Oczywiście, Norwegia to nie Ghana, nie Uganda, nie Wielka Brytania czy inny kraj. Powiedzmy, że rozpoznanie problemu to połowa drogi do rozwiązania. Myślę, że dzisiejsi przywódcy afrykańscy uznają, że to jest prawdziwy problem.

Szczerze powiedziawszy, dotychczas aktywność chińskich spółek w naftowym świecie Afryki była dość ograniczona. Nieczęsto się je spotyka.

Naprawdę chętnie widzę wszelkie sugestie dotyczące naszej strategii tworzenia wartości dla akcjonariuszy – również dotychczasowe działania Knight Vinke. Tłumaczyłem, dlaczego uważam, że pozycja wielkiego podmiotu w sektorze gazowym ma bardzo pozytywny wpływ na naszą działalność w sektorze naftowym. Fakt, że kupujemy gaz z Algerii, Libii i Egiptu daje nam prowadzenie w segmencie poszukiwań i wydobycia ropy w tych krajach.

Tak, my uważamy wręcz, że by ją niszczyło.

Myślę, że jest w niej szerokie pole do ulepszeń, bo Unia Europejska podchodzi do kwestii energetycznych z pozycji dwóch dogmatów. Jednym była liberalizacja – a przecież trzeba pamiętać, że świat wokół nas nie jest zliberalizowany i jeśli nie da się zliberalizować rosyjskiego segmentu gazowego, to liberalizacja w Europie do niczego nie doprowadzi, bo to w końcu ich gaz.

Drugim dogmatem są docelowe poziomy emisji, przyjęte w protokole z Kioto. Bardzo często jest tak, że zajmując się ochroną środowiska i zapominając o bezpieczeństwie dostaw, ryzykuje się powstanie prawdziwych problemów. Europa postanowiła realizować cele z Kioto, ale równocześnie jesteśmy przeciwni energetyce jądrowej. W rezultacie potrzebujemy więcej gazu, a więcej gazu to mniejsze bezpieczeństwo dostaw.

0d463028-c2bf-40b8-aad2-367c3cb0d9c4-38945076.jpg

Fot. Bloomberg

Paolo Scaroni (62 lata), dyrektor naczelny włoskiego koncernu energetycznego Eni, ma międzynarodowe doświadczenie zawodowe, m.in. w USA i Wielkiej Brytanii

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.