Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Przed elektrowniami wiatrowymi rosną nowe bariery

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Inwestorzy w energetykę wiatrową w Polsce muszą ostatnio stawiać czoła dodatkowym ograniczeniom w zakresie lokalizacji swoich przedsięwzięć i wyśrubowanym wymaganiom monitoringu środowiskowego.

Przyczyn jest wiele. Elektrownie wiatrowe to sprawdzona technologia produkcji energii elektrycznej, która pozwala na osiągnięcie znacznych przyrostów mocy zainstalowanej. Współcześnie na lądzie montowane są elektrownie wiatrowe o mocy do 3 MW, a na morzu testowane są nawet instalacje o mocy do 10 MW (prototyp angielskiego producenta). Na ogół siłownie są instalowane w zespołach, nazywanych farmami wiatrowymi, które osiągają moc kilkudziesięciu, a nawet kilkuset megawatów. Największą farmę wybudowano ostatnio w Teksasie - ma ona moc 781,5 MW.

Wiatr jako źródło energii występuje wszędzie - inaczej niż źródła geotermalne czy biomasa. Spora część dostępnego na lądzie terenu, a także część obszarów morskich nadaje się do wykorzystania pod rozwój energetyki wiatrowej. Rozwój technologii sprawia, że turbiny są coraz wyższe i mają coraz lepsze parametry. Większa wysokość oznacza wzrost prędkości wiatru. W efekcie nawet tereny uznawane dotychczas za nieatrakcyjne dla rozwoju energetyki wiatrowej dziś zaczynają być wykorzystywane. W dodatku elektrownie wiatrowe budowane na lądzie mogą współistnieć z rolniczym wykorzystaniem gruntu, zajmując jedynie niewielką powierzchnię pod fundamenty urządzeń i drogi serwisowe.

Nie bez znaczenia są także korzyści środowiskowe i gospodarcze, w tym niskie koszty eksploatacyjne pozyskiwania energii z wiatru, brak kosztów paliwa itp. Dynamiczny rozwój energetyki wiatrowej wynika też z wyższej rentowności tego rodzaju inwestycji. Chęć osiągnięcia zysku sprawia, że inwestorzy chętnie angażują się w rozwój farm wiatrowych.

To mit. Elektrownie wiatrowe w Polsce nie otrzymują wyższych dotacji niż pozostałe technologie produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Podstawowy system wsparcia, jakim jest sprzedaż praw majątkowych nadanych świadectwom pochodzenia, czyli tzw. zielonych certyfikatów, jest taki sam dla wszystkich odnawialnych źródeł energii (OZE). Producent zielonej energii osiąga przychody ze sprzedaży zielonych certyfikatów i samej energii. Dodatkowe mechanizmy wsparcia, takie jak pożyczki czy dotacje, są z reguły mniej atrakcyjne dla energetyki wiatrowej. Bywa, że dyskryminują wiatrówkę, a nawet całkowicie eliminują takie inwestycje z przedsięwzięć ubiegających się o środki pomocowe.

Elektrownie wiatrowe (poza turbinami ustawionymi w morzu i parkami o mocy powyżej 100 MW) zaliczane są do inwestycji mogących potencjalnie oddziaływać na środowisko. Dlatego inwestor ma obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania inwestycji na środowisko i uzyskania tzw. decyzji środowiskowej, która określa środowiskowe uwarunkowania realizacji danego przedsięwzięcia. Nie ma też szansy na realizację swoich zamierzeń, jeśli nie doprowadzi do zmiany lub uchwalenia studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, a następnie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który dopuści do budowy elektrowni. Do uchwalenia obu tych dokumentów konieczne jest sporządzenie wspomnianej oceny oddziaływania inwestycji na środowisko.

Ostatnio próbuje się nałożyć na inwestycje wiatrowe dodatkowe ograniczenia w zakresie lokalizacji, wynikające z ochrony obszarów Natura 2000. Postulowane są też dodatkowe wymagania w zakresie monitoringu środowiskowego. Nie znam branży, w której standardy wykonania raportów środowiskowych i zakres prowadzonego monitoringu środowiskowego byłyby tak wyśrubowane jak tu. Stowarzyszenie analizuje, czy nie jest to przejaw dyskryminacyjnego podejścia do rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce.

Prawo nakłada na samorządy jasno określone obowiązki. Chodzi o uzgodnienie dokumentów planistycznych, decyzji środowiskowych i prowadzenie konsultacji społecznych. Nie znam inwestycji, w której udział społeczny nie byłby zapewniony. Jego brak jest groźny dla samego inwestora. Może stanowić argument do podważenia procedur administracyjnych niezbędnych do uzgodnienia realizacji inwestycji, w tym np. uzyskania pozwolenia na budowę.

Przepisy precyzyjnie określają formy i terminy powiadomień społeczeństwa o przygotowywanej inwestycji. Nakładają na samorząd obowiązek udostępnienia określonych dokumentów do publicznego wglądu. Należy pamiętać, że inwestor, który na danym terenie ma być obecny przez najbliższe 20-25 lat, powinien być żywotnie zainteresowany ułożeniem dobrych stosunków z lokalną społecznością. Musi być gotowy do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości i obaw związanych z oddziaływaniem turbin na środowisko i zdrowie ludzi.

Może być partnerem, sojusznikiem, a nawet uczestnikiem inwestycji, o ile nie neguje jej i jest otwarta na racjonalne argumenty. Postulaty miejscowej ludności mogą wpływać na ostateczny kształt inwestycji, np. rozstawienie turbin czy ich liczbę. Często udaje się osiągnąć synergię potrzeb mieszkańców i inwestora, np. w zakresie budowy lokalnych dróg czy rozbudowy infrastruktury energetycznej. Inwestycja generuje wpływy do budżetu gminy, które pomagają gminie realizować jej zadania własne i poprawiać życia mieszkańców.

Lekceważenie udziału społeczeństwa i przepisów o ochronie środowiska to ryzykowna gra, która może doprowadzić nie tylko do opóźnień w realizacji inwestycji i znacznego wzrostu kosztów, lecz także do jej zastopowania. Nie oznacza to, że inwestor jest zakładnikiem żądań lokalnej społeczności i spełni każdą jej zachciankę. Wszystkich obowiązują normy wyznaczone przez przepisy prawa.

@RY1@i02/2009/230/i02.2009.230.167.002a.101.jpg@RY2@

Fot. Fotoeverest

Ostatnio próbuje się nałożyć na inwestycje wiatrowe dodatkowe ograniczenia w zakresie lokalizacji, wynikające z ochrony obszarów Natura 2000 - mówi Anna Pasławska-Misztal

wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.