Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Energetyka

Małe firmy ostro wchodzą na rynek sprzedaży prądu

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

● Nowe firmy sprzedają energię elektryczną taniej niż potentaci

● Niezależni gracze nie zdetronizują gigantów, ale zwiększą konkurencję na rynku

Większość rynku energii elektrycznej dzielą między siebie PGE, Tauron, Enea, Energa, Vattenfall i RWE, ale to nie znaczy, że odbiorcy nie mają alternatywy. Na rynek sprzedaży energii elektrycznej odbiorcom końcowym wchodzą nowe, niezależne od grup energetycznych firmy. Takie jak Fiten.

- Sprzedaż energii elektrycznej odbiorcom końcowym zaczęliśmy w kwietniu tego roku od 1 tys. MWh. W październiku sprzedaliśmy już 15 tys. MWh, a w listopadzie i grudniu będzie to 16-17 tys. MWh - mówi Michał Srebrzyński, dyrektor ds. sprzedaży w Fiten.

Firma - kontrolowana przez fundusz private equity Avallon MBO - zdobyła w tym roku 30 klientów. W Polsce sprzedaje prąd sieciom sklepów, gminom czy spółkom wodociągowym.

Rynek, jaki zdołały zdobyć dotychczas niezależni sprzedawcy prądu, nie jest wielki. W 2008 roku ich udział wynosił około 3 proc. sprzedaży energii elektrycznej dla odbiorców końcowych. Stopniowo będzie jednak rósł. Powód: najwięksi gracze tracą zwykle część odbiorców, wybierając strategię utrzymania wysokich zysków kosztem udziałów rynkowych.

Nowe firmy znajdują dla siebie coraz więcej miejsca. Kopex ma pięciu odbiorców, a w przyszłym roku będzie miał dziesięciu.

- Naszym celem nie jest zdobycie jak największej liczby odbiorców. Stawiamy na sprzedaż usługi kompleksowej polegającej na zarządzaniu energią, czyli na jej zakupach i optymalizacji zużycia. W firmach z grupy Kopex obniżyliśmy w tym roku koszty zakupu i dystrybucji energii o 23-25 proc. - mówi Damian Kuś, dyrektor biura obrotu energią w Kopeksie.

Nowi sprzedawcy, wchodzący dopiero na rynek, mają niskie koszty własne i w tym widzą swoją przewagę. Poza tym są bardziej elastyczni w negocjacjach, bo zależy im na nowych klientach.

- Przewagę nad dużymi sprzedawcami dają nam niskie koszty. Zatrudniamy dziesięć osób zajmujących się handlem energią, a prowadzenie księgowości czy obsługę informatyczną zlecamy firmom zewnętrznym - mówi Michał Srebrzyński.

Aleksandra Jura z Lumius Polska, firmy handlującej prądem, której właścicielem jest czeski przedsiębiorca Pavel Miklas, twierdzi, że duże spółki obrotu stosują sztywne ceny.

- Mniejsze są bardziej otwarte na negocjacje - mówi.

Lumius ma siedmiu odbiorców końcowych, a w przyszłym roku będzie miał co najmniej 16, bo negocjacje o sprzedaży na 2010 rok jeszcze się nie skończyły.

W Polsce szuka klientów także Korlea Invest Holding, kontrolowany przez ukraińskiego przedsiębiorcę Vasyla Danyliva. Jedna z firm powiązanych z holdingiem, Ukrenergy Trade, chce wejść na rynek sprzedaży detalicznej.

- Nie sprzedajemy jeszcze odbiorcom końcowym, ale już prowadzimy rozmowy - mówi Dariusz Wyrzykowski z Ukrenergy Trade.

@RY1@i02/2009/214/i02.2009.214.166.002a.101.jpg@RY2@

Handel energią elektryczną w Polsce

Ireneusz Chojnacki

ireneusz.chojnacki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.