Groteska, która trafi do sądu
Do ostrego konfliktu o ceny prądu dla odbiorców indywidualnych jest już tylko krok. Ich ustalanie stało się bowiem groteską. Sprzedawcy występują o podwyżki z przekonaniem, że pierwszych wniosków Urząd Regulacji Energetyki i tak nie zatwierdzi. Robią tak od lat, żeby uniknąć zarzutów, że się nie starali o zyski i de facto działali na szkodę firm. Regulator ma swoje wyobrażenie o tym, co się powinno dziać na rynku, i wnioski odrzuca. Potem zaczyna się rytualna już dyskusja między URE i energetykami, które koszty są uzasadnione. W końcu sprzedawcy przyjmują nowe ceny pod dyktando URE.
Uginają się już jednak tylko polskie firmy państwowe, bo nie ma politycznej zgody na procesy z regulatorem, w których przegrana groziłaby wysokimi karami.
Ale układ sił na rynku się zmienia. PGE zaraz zostanie częściowo sprywatyzowana, a w przyszłym roku mają być sprzedane Enea, Energa i kawałek Tauronu. Wątpliwe, żeby ich nowi właściciele tak łatwo jak Skarb Państwa brali na siebie ryzyko strat z powodu regulacji cen. Jest wysoce prawdopodobne, że gdy regulacje zagrożą zyskom grup, to po prywatyzacji ruszą one gremialnie do sądów przeciwko URE.
@RY1@i02/2009/209/i02.2009.209.000.002c.001.jpg@RY2@
Ireneusz Chojnacki
Ireneusz Chojnacki
ireneusz.chojnacki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu