Biogazownie pomogą w ochronie środowiska
Biogazownia w każdej gminie to jeden z ważniejszych projektów ostatnich lat adresowanych do rolnictwa. Ma to być program rządowy. Zadanie jest ambitne i kosztowne.
Biogazownie powinny przynieść wsi dodatkowy dochód, umocnić podstawy ekonomiczne rolnictwa, stworzyć na obszarach wiejskich miejsca pracy także w usługach, poprawić sytuację ekologiczną gmin, przyczynić się do postępu cywilizacyjnego obszarów wiejskich. Nic dziwnego, że program jest oczkiem w głowie resortów rolnictwa i gospodarki kierowanych przez ministrów z PSL.
Do 2013 roku rolnicze biogazownie powinny dać co najmniej 1 mld m sześc., a do 2020 roku niemniej niż 2 mld m sześc. biogazu. Nie jest to kres potencjału energetycznego polskiego rolnictwa ocenianego na 5-6 mld m sześc. biometanu rocznie.
Projekt stawia sobie za cel zbudowanie rynku biogazu rolniczego w Polsce. Program ma harmonizować interesy jego uczestników, tworzyć warunki, ekonomiczne, prawne, po części także organizacyjne, które będą motywowały do inwestowania w biogazownie rolnicze, wytwarzanie prądu, ciepła i gazu na potrzeby lokalne w formule energetyki rozproszonej ze źródeł odnawialnych.
Program jest trudny. Zdaniem prof. Andrzeja Myczki, dyrektora Instytutu Budownictwa, Mechanizacji i Elektryfikacji Rolnictwa, w stosunku do takich krajów jak np. Dania, Szwecja, Francja, Austria, Niemcy mamy poważne opóźnienia. Nasi sąsiedzi zza Odry mają już 6 tys. instalacji, a jeszcze 2 lata temu mieli ich 4 tys. To pokazuje tempo, w jakim można budować biogazownie. Niemcy stawiają na biogazownie gospodarskie uruchamiane np. przy fermach i oborach. Podobno uratowało to niemieckie krowy, bo dzięki produkcji biogazu poprawiła się rentowność hodowli i opłacalność produkcji mleka.
W Polsce obecnie jest sześć rolniczych instalacji biogazowych eksploatowanych i kilkanaście w budowie. Na ukończeniu są m.in. inwestycje w Liszkowie i Kalsku. Cztery z tych już pracujących należą do duńskiej firmy Poldanor. Duńczycy eksploatują na Pomorzu fermy świńskie, zagospodarowali wiele hektarów pod uprawy zbóż i pasz, a potem zainwestowali w biogazownie. W 2005 roku uruchomili pierwszą w Pawłówku, potem następne. Najnowsza w Kaczale ma moc 2 MWel; wcześniejsze miały po ok. 0,37 MWel. Duńczycy pokazali, jak to się robi.
Realizacja programu Biogazownie w każdej gminie powinna przez okres 30-40 lat zapewnić stabilne dostawy gazu na poziomie ok. 7 proc. obecnego zużycia.
- Formalnie prace ministerialnego zespołu ekspertów, który pracował nad założeniami projektu, już się zakończyły - mówi dr inż. Piotr Pasyniuk z Instytutu Budownictwa, Mechanizacji i Elektryfikacji Rolnictwa (IBMiER), który podobnie jak prof. Andrzej Myczko był jednym z jego członków
działa obecnie w Polsce
Bogdan Mikołajczyk
gp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu