KWB "Adamów" rekordowo wysoko
Do czołówki rankingu dołączają firmy, które od lat podwyższają notowania. Tak jest też z Kopalnią Węgla Brunatnego "Adamów" S.A. W 2009 r. osiągnęła ona zysk na poziomie blisko 12 mln zł, plasując się aż na 13. pozycji. To najlepszy wynik spółki od kilku lat.
- Biorąc pod uwagę najtrudniejsze w Polsce warunki geologiczne i hydrogeologiczne w sektorze węgla brunatnego, jakie przypadają właśnie nam, odnieśliśmy spory sukces - podkreśla Dariusz Orlikowski, prezes zarządu KWB "Adamów" S.A.
Rzeczywiście, z poszczególnych wskaźników techniczno-produkcyjnych od dawna widać, że wielkopolska spółka należy do liderów branży, mimo że jest najmniejszą w Polsce odkrywkową kopalnią węgla należącą do Skarbu Państwa. Teraz jej pozycję dodatkowo wzmacnia imponująca lokata w rankingu JSSP. Skąd tak dobry wynik? Dzięki racjonalizacji kosztów i wykorzystywaniu istniejącego potencjału. Kopalnia inwestuje w rozwiązania techniczne, organizacyjne i sprzętowe, głównie w modernizację parku maszynowego, dzięki czemu osiąga on wydajność porównywalną do nowych urządzeń. Nie brak też nakładów w sprzęt pomocniczy, którego efektywność także wymiernie wzrasta. Zwracają się koszty, zwłaszcza te z poprzednich 3-4 lat, a rezultaty widać właśnie teraz, w aktualnych wynikach ekonomicznych.
KWB "Adamów" znajduje się w procesie prywatyzacji i raczej nie obawia się jej skutków. Jest przygotowana do samodzielnego funkcjonowania aż do czasu wyczerpania złóż, które teraz eksploatuje, a zarazem do tzw. kresu technicznego pobliskiej Elektrowni "Adamów". - Prywatyzację postrzegamy jako szereg szans - przekonuje prezes Orlikowski. - Z jednej strony na pozyskanie kolejnych złóż, z drugiej na modernizację istniejących bloków energetycznych lub budowę nowych w adamowskiej elektrowni. To oznacza dalsze istnienie przemysłu opartego o węgiel brunatny w rejonie Turku, czyli przedłużenie dobrobytu ekonomicznego. Taką szansę daje trwający właśnie proces prywatyzacji, który zakłada wspólne zbycie części akcji Zespołu Elektrowni PAK oraz obu tutejszych kopalni. W efekcie z wszystkich tych podmiotów może powstać jeden duży, lokalny kombinat. Umożliwi to ujednolicenie celów i dbałość o wspólny interes, a wówczas można myśleć o naprawdę dużym rozwoju na wiele lat.
Tymczasem KWB "Adamów" z powodzeniem dba o własny rozwój. Obecnie eksploatuje złoża Adamów, Koźmin i Władysławów. Jest największym pracodawcą w rejonie Turku, zatrudniając ok. 1700 osób. Spółce udaje się uniknąć zwolnień, gdyż bazuje na naturalnych odejściach, a zarazem co rok rekrutuje nowych pracowników - sporo, bo około 80. Zamierza pozyskać kolejne złoża: kończy prace badawcze w rejonie Grochowy-Siąszyce, istnieją również szanse zagospodarowania wspólnie z KWB "Konin" złoża Piaski. Sporo środków wydaje na ekologię, głównie na minimalizację negatywnego oddziaływania na środowisko, rekultywację użytkowanych przez siebie terenów oraz kompensację przyrodniczą i społeczną. Udziela się w lokalnym otoczeniu, wspiera gminy i wiele miejscowych instytucji. Stanowi de facto koło napędowe biznesu w Turku i okolicy.
Ale dobre wyniki finansowe biorą się z jeszcze innej przyczyny: kopalnia jest jedynym dostawcą paliwa dla Elektrowni "Adamów". To specyficzne uzależnienie ma charakter dwukierunkowy: zarówno elektrownia nie zakupi węgla gdzie indziej - byłoby to nieopłacalne - jak i kopalnia nie dysponuje na razie większymi logistycznymi możliwościami sprzedaży innym podmiotom. Taka wymuszona symbioza nieraz była trudna, ale od kilku lat zdrowe, biznesowe podejście obu stron pozwala wygenerować sukces. Wystarczyło zrozumienie potrzeb, obustronnego interesu i wzajemnej odpowiedzialności.
- Cieszą mnie pozytywne aspekty, jakie widać ostatnio w polityce państwa - mam na myśli należyte traktowanie węgla brunatnego jako jednego ze stabilizatorów krajowego bezpieczeństwa energetycznego. To bardzo dobry znak. Pragnę jednak podkreślić, że w ślad za tym warto zadbać o zabezpieczenie infrastrukturalne perspektywicznych złóż węglowych, które w przyszłości mają szansę na wydobycie. Samorządy gmin, na których terenie one leżą, zwykle nie są entuzjastycznie nastawione do odkrywek; to z jednej strony zrozumiałe, ale z drugiej - stanowi spore wyzwanie, gdyż idzie o zabezpieczenie złóż węgla dla przyszłych pokoleń. Potrzeba więc dobrych rozwiązań. Doceniamy wysiłki rządu w tej kwestii, a będzie idealnie, gdy te działania zostaną skutecznie przeniesione ze szczebla ogólnopolskiego poprzez wojewódzki aż po gminny.
Jakub Lisiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu