Kijów chce osłabić Gazprom
Oddanie do użytku gazociągu South Stream zagraża interesom Ukrainy, bo pozbawi ją statusu państwa tranzytowego. Dlatego Ukraińcy starają się pozyskać Unię do własnej kontrofensywy. Chcą się zabezpieczyć przed rosyjskim szantażem
Szykuje się nowy ukraińsko-rosyjski konflikt na tle gazowym. Tym razem Kijów robi wszystko, aby zniweczyć projekt South Stream, którym rosyjski gaz płynąłby do Europy, omijając Ukrainę. Ukończenie rurociągu pozbawi Kijów karty przetargowej w kontaktach z Kremlem.
Ukraiński minister energetyki Jurij Bojko w środę zażądał od Brukseli bardziej zdecydowanego zaangażowania na rzecz konkurencyjnego wobec South Stream projektu Nabucco. Budowa tego gazociągu mogłaby udaremnić rosyjskie plany. - Unia obiecywała, że Nabucco jest dla niej priorytetem. Dlatego nie rozumiemy, dlaczego poszczególni członkowie UE podpisują kolejne umowy z Rosjanami w sprawie budowy South Stream, wbrew oficjalnemu stanowisku Unii - mówił Bojko. Minister miał na myśli Austrię, Bułgarię, Grecję, Słowenię i Węgry, które będąc członkami UE, jednocześnie podpisały porozumienia z Moskwą.
- W naszym interesie leży, aby gazociągi pozostawały zapełnione. A pojawienie się konkurencji w postaci gazociągu południowego jest zagrożeniem dla ukraińskich interesów narodowych - dodawał Bojko. Ukończenie dwóch rosyjskich gazociągów - bałtyckiego i południowego - pozbawi bowiem Ukrainę statusu państwa tranzytowego. Gazprom już dał do zrozumienia, że obie rury zapełnią się gazem, który do tej pory płynął przez Ukrainę. A wówczas pozycja Kijowa wobec kolejnych gospodarczych żądań wielkiego sąsiada ulegnie osłabieniu.
Dlatego Ukraina próbuje wykorzystać osłabienie Gazpromu. Już dziś błękitne paliwo z Rosji jest droższe niż surowiec z Norwegii czy Kataru. W Rosji coraz częstsze są opinie, że po 2015 r., gdy South Stream ma zostać oddany do użytku, a Nord Stream będzie działać od czterech lat, popyt na gaz w Europie będzie zbyt niski, aby zapełnić nim wszystkie rury. W tej sytuacji rezygnacja z gazociągu pod Morzem Czarnym - jako najmniej zaawansowanego projektu - jest realna. Tego zdania jest też administracja USA. Jak pisał w listopadzie zeszłego roku "Wall Street Journal", Waszyngton nie spodziewa się sukcesu South Stream: wciąż nie ustalono jego trasy, nie wiadomo, skąd miałby pochodzić gaz. Nie ma też ostatecznej zgody Turcji.
Jednocześnie Ukraina szykuje plan B na wypadek, gdyby gazociąg z Noworosyjska do Warny jednak powstał. Aby zabezpieczyć się przed rosyjskim szantażem gazowym - znacznie bardziej realnym, gdy odcięcie dostaw dla Kijowa nie będzie równocześnie oznaczało problemów dla państw UE - Ukraina chce zacieśnić więzy z Azerbejdżanem. By umożliwić sprowadzanie skroplonego gazu z Zakaukazia, planowana jest budowa gazoportu. Firma Naftohazbudinformatyka analizuje właśnie trzy alternatywne lokalizacje portu - w Jużnem koło Odessy, Oczakowie i krymskiej Teodozji. Według wstępnych szacunków koszt budowy terminalu dla azerskiego LNG to 1,1 - 1,8 mld dol. - Ukończenie ich budowy całkowicie zmieni nasze relacje z monopolistą - mówił "Kommiersantowi Ukraina" ukraiński deputowany Ołeksandr Hudyma.
Gaz z Azerbejdżanu miałby trafiać na Ukrainę via planowany gruziński terminal gazyfikacyjny w Kulewi. Port LNG ma być częścią azersko-gruzińsko-rumuńskiego projektu przesyłu skroplonego gazu; umowę w sprawie jego realizacji zawarto w kwietniu w Bukareszcie. Jest jednak pewien problem: Azerbejdżan prowadzi politykę opartą na zimnej kalkulacji i kilkukrotnie już zmieniał front, raz obiecując współpracę gazową Moskwie, innym razem sprzymierzając się z Brukselą. - Opcji jest wiele, więc sami wybierzemy najlepszą z nich - nie ukrywał Rownag Abdullajew, szef azerskiego monopolisty gazowo-naftowego.
@RY1@i02/2010/112/i02.2010.112.000.008a.001.jpg@RY2@
Czarnomorska rozgrywka gazowa
@RY1@i02/2010/112/i02.2010.112.000.008a.002.jpg@RY2@
Fot. AFP
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu