Kijów przecenia własne możliwości
Ukraińskie władze udowodniły swoją naiwność. W sytuacji, gdy spada zapotrzebowanie na rosyjski gaz w Europie, projekty Moskwy tracą uzasadnienie ekonomiczne. Zamiast tego coraz bardziej przekształcają się w projekty wyłącznie polityczne. Poza tym w warunkach wschodnich kluczową rolę odgrywają interesy prywatnych firm, które mają nadzieję na przejęcie części wyłożonych przez państwa pieniędzy. Dlatego argumentacja Kijowa, który dowodzi, że o wiele tańsza byłaby modernizacja istniejącej już na Ukrainie infrastruktury gazowej, nie może trafić do przekonania Rosji. Na razie mało realnie wyglądają też zapewnienia o budowie terminalu LNG na wybrzeżu czarnomorskim. Kijów przygląda się działaniom Azerbejdżanu, ale jego własne plany wyglądają na czysty PR.
Prezydent Wiktor Janukowycz i jego ludzie najwyraźniej przeceniają swoje możliwości. Rosja jest zbyt doświadczonym graczem, aby dać się ograć Kijowowi. W tej sytuacji jedyna nadzieja w Europie, która zawiodła się na Rosji już przy budowie Nord Stream. Rosjanie obiecywali, że pod Bałtykiem popłynie gaz ze złóż jamalskich i sztokmanowskich, tymczasem ostatecznie postanowiono o nasyceniu rurociągu surowcem z degradujących się źródeł Syberii Zachodniej. Dlatego Bruksela z dużo większą ostrożnością będzie traktować kolejny rosyjski projekt energetyczny, czyli gazociąg South Stream. Unijne Nabucco ma dziś większe szanse na realizację.
@RY1@i02/2010/112/i02.2010.112.000.008b.001.jpg@RY2@
Fot. Materialy prasowe
Mychajło Honczar, ukraiński politolog
, dyrektor programu energetycznego Centrum Nomos w Sewastopolu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu