Paliw i gazu na pewno nam nie zabraknie, ale ich ceny wzrosną
Bezpieczeństwo energetyczne ma swoją cenę. Chcąc jego poprawy, musimy być przygotowani, że za paliwa i gaz będziemy płacić więcej. Rocznie może to każdego z nas kosztować nawet ponad 300 zł.
Efekty kryzysów gazowych lub naftowych mogą być bardzo dotkliwe. Przykład mieliśmy w styczniu zeszłego roku, gdy dostawy rosyjskiego gazu przez terytorium Ukrainy zostały zahamowane. Europa stanęła przed poważnym problemem. Szczególnie odbiło się to na Polsce. Dostawca ponad 16 proc. potrzebnego nam surowca - RosUkrEnergo - przestał realizować kontrakt.
Aby uchronić się przed tego typu kryzysami, podjęto decyzję o rozpoczęciu wielu inwestycji mających poprawić nasze bezpieczeństwo energetyczne i zapewnić gwarancję dostaw. Za to ktoś jednak będzie musiał zapłacić. Koszty poniosą przede wszystkim producenci i importerzy paliw, którzy muszą gromadzić zapasy obowiązkowe, oraz dostawcy gazu, którzy będą musieli płacić np. za korzystanie z usług terminala LNG. Ostatecznie to jednak odbiorcy końcowi poniosą te koszty.
W ciągu kilku najbliższych lat zrealizowane zostaną inwestycje w terminal LNG, nowe gazociągi i infrastrukturę dywersyfikującą dostawy gazu do Polski.
- Oczywiste jest, że po uruchomieniu będą one generowały koszty. Chodzi o eksploatację, amortyzację, jak i koszty finansowe związane z obsługą kredytów - zapowiada Sławomir Hinc, wiceprezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.
Rocznie może to być kilkaset milionów złotych. W konsekwencji wzrosną koszty funkcjonowania systemu gazowego.
- Rachunki za gaz wzrosną. Musimy mieć świadomość, że po zakończeniu inwestycji nastąpi okres ponoszenia kosztów - tłumaczy Sławomir Hinc.
Eksperci podkreślają, że wzrost kosztów dostawy będzie rekompensowany spadkiem cen. Nowe drogi transportu zwiększą konkurencję w handlu gazem.
PGNiG za usługę regazyfikacji w terminalu LNG przez 20 lat zapłaci 13 mld zł. Oznacza to, że 1 m sześc. paliwa zdrożeje o 3-5 gr. Osobom ogrzewającym dom gazem i korzystającym z tego paliwa do gotowania i podgrzewania wody opłaty mogą wzrosnąć po 2014 roku o 80-100 zł w skali roku, gdy ruszy gazoport w Świnoujściu.
Kosztami bezpieczeństwa tłumaczona jest też podwyżka, do której może dojść po zmianach w systemie tworzenia zapasów ropy naftowej i paliw płynnych. Resort gospodarki chce zwolnić importerów i producentów paliw z obowiązku utrzymywania rezerw. Ich magazynowaniem zajęłaby się Agencja Rezerw Materiałowych, przedsiębiorcy uiszczaliby tzw. opłatę zapasową. W zależności od przyjętego rozwiązania kosztowałoby to od 1 do 10 mld zł.
- Chcielibyśmy, by wybrany wariant był neutralny dla budżetu państwa i dla końcowego klienta, który kupuje paliwa na stacji benzynowej - mówi Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu Ropy i Gazu Ministerstwa Gospodarki.
Producenci paliw nie ukrywają, że koszty nowego systemu obciążą odbiorcę finalnego, bo zostaną umieszczone w cenie paliwa.
Michał Duszczyk
michal.duszczyk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu