Politycy i biznesmeni znowu się jednoczą
Zmiany kadrowe w sektorze gazowym oznaczają jedno: zjednoczenie polityki i biznesu. W tym przypadku jeden człowiek - oligarcha Dmytro Firtasz - zdobywa kontrolę nad przepływami finansowymi, a co za tym idzie możliwość ich nieprzejrzystego wykorzystania.
Głównym interesem grupy Firtasza będzie obrona status quo, czyli kontroli nad sektorem gazowym. Nie będzie to trudne, skoro najważniejsze stanowiska w sektorze i kilku organach kontrolnych (ministerstwo energetyki, SBU, administracja prezydenta) są opanowane przez jego ludzi. Możliwe jest dżentelmeńskie porozumienie z Rosjanami: zachowanie kontroli nad wewnątrzukraińskim rynkiem gazowym w zamian za wydzielenie tranzytu i przekazanie kontroli nad nim konsorcjum bliskiemu Gazpromowi.
Zapewne z taką propozycją pojechali wczoraj do Moskwy minister Bojko i szef Naftohazu Bakulin. Dla Polski może to oznaczać mniejsze ryzyko kolejnych wojen gazowych, ale z drugiej strony wzrośnie presja Gazpromu na Warszawę. Kiedy Rosja podporządkuje sobie w ten lub inny sposób tranzyt gazu przez Ukrainę, dojdzie do granic UE, weźmie na cel Polskę, Słowację i Rumunię. Wkrótce mogą się pojawić nieporozumienia w relacjach Gazpromu z PGNiG czy słowackim SPP, które w ostatecznym rozrachunku mogą być sprowadzone do próby podporządkowania sobie np. biegnącego przez Polskę rurociągu jamalskiego. Zwłaszcza gdy zostaną zrealizowane projekty Nord Stream i South Stream.
@RY1@i02/2010/059/i02.2010.059.000.010d.001.jpg@RY2@
Fot. Mat. prasowe
Mychajło Honczar
Centrum Nomos w Sewastopolu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu