Na tym projekcie zyskają wszyscy, choć ceny wzrosną
Po pierwsze, Rosja pompuje ropę do Europy przez przestarzałą infrastrukturę - taką jak rurociąg Przyjaźń. Po drugie, ominięcie zatłoczonej cieśniny Bosfor usprawni proces przepływu surowców. Po trzecie, dla Moskwy priorytetem jest bezpieczeństwo dostaw ropy naftowej z Rosji i regionu kaspijskiego. Gdyby miała pewnych sojuszników w postaci Ukrainy i Białorusi, prawdopodobnie nie musiałaby angażować się w tak kosztowny projekt.
Turcja bez wątpienia stanie się ważnym węzłem tranzytowym. Przełoży się to na wzmocnienie jej znaczenia w polityce międzynarodowej, szczególnie w relacjach z Unią Europejską. Z kolei Rosja uniezależni się od Ukrainy i Białorusi w dziedzinie przesyłu jej surowców do Unii Europejskiej. Natomiast Bruksela zyska na bezpieczeństwie i stabilności dostaw ropy.
Niewątpliwie jednak Rosja będzie musiała ponieść wielkie koszty tego przedsięwzięcia - co będzie skutkować wzrostem cen ropy w całej Europie.
Rosja zdaje sobie sprawę, że przy wspólnej budowie ropociągu warto wygospodarować dla siebie także udział w infrastrukturze. Daje to większą kontrolę nad przepływem surowca oraz wzmacnia pozycję Rosji.
@RY1@i02/2010/028/i02.2010.028.000.008b.001.jpg@RY2@
Władimir Wołoszin, ekonomista Rosyjskiej Akademii Nauk
, ekonomista Rosyjskiej Akademii Nauk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu