Potrzebna kampania społeczna na temat gazu łupkowego
Duża międzynarodowa konferencja poświęcona wydobyciu gazu łupkowego, która na przełomie listopada i grudnia odbywała się w Warszawie, została zakłócona przez kilku nieproszonych gości. Na sympozjum wdarła się grupa ekologów. Aktywiści usiedli na scenie, złapali się za ręce i oświadczyli, że nie ruszą się z miejsca, póki nie zostanie ogłoszone moratorium na wydobycie tego surowca w Polsce. Oczywiście młodzi ludzie nie liczyli na spełnienie swoich postulatów, ale na efekt propagandowy. I w pewnej mierze im się to udało
Jak uczy łacińska maksyma Isfecit, cuiprodest - ten uczynił, komu przyniosło to korzyść. Taki happening i odwaga wyrażania swoich postaw niewiele kosztują, zwłaszcza że powszechnie wiadomo, iż istnieje kilka lobby zainteresowanych tym, żeby polski projekt wydobycia gazu z łupków nigdy nie ujrzał światła dziennego.
Pierwszy zarzut wobec gazu z łupków jest taki: jego wydobycie zanieczyści wody gruntowe i powietrze. Obawy te są zupełnie nieuzasadnione, gdyż technologie wydobycia znane są już od lat i sprawdzone na przykład w Stanach Zjednoczonych. Trzeba pamiętać, że amerykańskie regulacje dotyczące ochrony środowiska są znacznie bardziej restrykcyjne niż nasze. Istnieją również skuteczne i dobrze znane technologie oczyszczania wody.
Histeria udziela się jednak nie tylko ekologom, lecz także kręgom decyzyjnym w Europie: we Francji wydobycie gazu z łupków zostało zablokowane, w Niemczech powstają raporty dyskredytujące ten surowiec, zaś szef komisji środowiska Parlamentu Europejskiego chciałby wprowadzenia dyrektywy Unii Europejskiej, która uniemożliwiłaby jego wydobycie. To oczywisty efekt działania grup nacisku, które sprzeciwiają się rozwojowi innych form pozyskiwania energii. Nad Sekwaną dominuje energetyka atomowa i koncerny związane z tym przemysłem nie są zainteresowane powstaniem gazowej konkurencji. Z kolei w Niemczech bardzo silne są grupy popierające wyłącznie odnawialne źródła energii.
Dlatego w naszym kraju warto przeprowadzić szeroką kampanię informacyjną dotyczącą wydobycia gazu z łupków. Największą bowiem pułapką i zagrożeniem, nie w pełni uświadomionym, jest problem odbioru społecznego. Co do tego, że dobrze jest mieć własne złoża, wszyscy się zgadzają, jednak inaczej sprawa wygląda, kiedy mielibyśmy mieszkać w sąsiedztwie wież wiertniczych.
W Stanach Zjednoczonych gaz łupkowy jest wydobywany na terenach, gdzie zaludnienie wynosi zaledwie kilka osób na kilometr kwadratowy, w Polsce zaś średnie zagęszczenie to około 130 osób na kilometr kwadratowy.
Powinniśmy jednocześnie częściej zabierać głos w obronie paliw kopalnych, które do tej pory były uważane przez europejskich urzędników za istny dopust boży. A przecież tego, co kopalne, nie można z definicji uznać za złe - istnieją przecież paliwa niskoemisyjne, czyste i bezpieczne dla środowiska naturalnego.
Jeśliby miało się tak stać, że ktoś storpeduje nasz projekt łupkowy, to cenę za zaniechanie historycznej szansy wystawią nam przyszłe pokolenia, które będą się borykać z problemem zbilansowania energetycznego Polski.
@RY1@i02/2011/246/i02.2011.246.00000110c.802.jpg@RY2@
Wojciech Górski
Sylwester Śmigiel, prezes zarządu Gaspol SA, członek zarządu Europejskiej Organizacji Gazu AEGPL
Sylwester Śmigiel
prezes zarządu Gaspol SA, członek zarządu Europejskiej Organizacji Gazu AEGPL
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu