Liberalizacja polskiego rynku gazu jest nieunikniona
RADOSŁAW DUDZIŃSKI: Trudno znaleźć w Europie dużego dostawcę gazu, który ogranicza się wyłącznie do branży gazowej. Inwestując w gazowe bloki energetyczne, kreujemy sobie dodatkowy rynek zbytu i dywersyfikujemy ofertę - możemy zaproponować klientom gaz i energię
Od 2008 r., kiedy przyjęliśmy strategię rozwoju PGNiG SA, wiele się zmieniło - w spółce i na rynku. Dlatego po 3 latach realizowania strategii było konieczne zweryfikowanie nakreślonych kierunków rozwoju. Przykładem jest branża chemiczna, która 3 lata temu wydawała się być dla PGNiG naturalnym kierunkiem rozwoju. Zwłaszcza że zakłady chemiczne to najwięksi klienci naszej spółki, rocznie odbierający 2,3 mld metrów sześciennych gazu. Jednak po doświadczeniach ostatnich lat widzimy, że działalność w tym zakresie podlega dużej zmienności wyników i nie jest wystarczająco rentowna. O wiele atrakcyjniejszym obszarem rozwoju jest elektroenergetyka, która jest najbardziej perspektywicznym sektorem gospodarki z punktu widzenia wzrostu zapotrzebowania na gaz. Dodatkowo chcemy zaoferować naszym klientom ofertę zintegrowaną, czyli połączoną sprzedaż gazu i energii elektrycznej. Planujemy rozszerzenie zakresu oferowanych przez PGNiG usług o kompleksową pomoc przy doborze, projektowaniu, zakupie i montażu instalacji grzewczej zasilanej gazem ziemnym. W ten sposób spółka staje się bliższa klientowi, bardziej gotowa wyjść naprzeciw jego potrzebom.
Trudno byłoby dziś znaleźć dużą spółkę w Europie, której działalność ogranicza się wyłącznie do branży gazowej. W ciągu ostatnich kilkunastu lat spółki paliwowe zdywersyfikowały swoją działalność. Jedne, jak BP i Chevron, skupiają się na wydobyciu ropy naftowej, gazu ziemnego i dostarczaniu ich na rynek. Nie zajmują się magazynowaniem, dystrybucją, sprzedażą detaliczną czy przetwarzaniem paliwa. Inne, jak OMV czy MOL, rozpoczynały od przetwarzania węglowodorów, by ostatecznie skupić się również na wydobyciu i dostawach. Z kolei EON, RWE czy GdF-Suez były firmami elektroenergetycznymi, ale teraz działają na wielu obszarach - począwszy od wydobycia, a skończywszy na dystrybucji i usługach dodanych. Ten ostatni model jest PGNiG najbliższy i zaktualizowana strategia wyraźnie to podkreśla. Spółka powinna wykorzystać naturalne dla niej synergie. Inwestując w gazowe bloki energetyczne, PGNiG kreuje dodatkowy rynek zbytu i dywersyfikuje swoją ofertę - może zaproponować klientom gaz i energię elektryczną.
Spowolnienie gospodarcze spowodowało, że popyt na energię nieco osłabł, a widmo wystąpienia przerw w zasilaniu się oddaliło. Jednak jest to tendencja krótkoterminowa. Zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie w Polsce rosło. W opinii PSE-Operator w latach 2015 - 2016 system elektroenergetyczny może borykać się z deficytem mocy. W tym kontekście budowa bloków gazowych wydaje się stosunkowo najszybszą i najkorzystniejszą ekonomicznie metodą wzmocnienia systemu, choć nie wolną od różnego typu ryzyk. W 2014 r. PGNiG wspólnie z Grupą Tauron uruchomi swój pierwszy blok gazowy w Stalowej Woli o mocy 400 MW. W Kędzierzynie-Koźlu planujemy uruchomienie elektrociepłowni o mocy ok. 200 MW. Tauron zamierza zrealizować podobną inwestycję w Katowicach. PKN Orlen i GdF planują wybudowanie bloków gazowych we Włocławku, a Energa zapowiada inwestycję na Wybrzeżu. Biorąc pod uwagę rozpoczęte projekty i deklaracje do 2020 r., moc z nowych bloków gazowych może osiągnąć postulowaną wartość 1,5 tys. MW.
Branża jest zdecydowanie przeregulowana. Jesteśmy dosłownie zaszyci regulacjami. Cena gazu regulowana w taryfie jest główną przeszkodą do zaistnienia konkurencji. Zagraniczni konkurenci uznają, iż ryzyko regulacyjne prowadzenia działalności w Polsce jest zbyt duże i dlatego wciąż zwlekają z wejściem na krajowy rynek gazu. Obecny model regulowania cen gazu nie był poważnie modyfikowany od ponad 10 lat i dziś całkowicie nie przystaje do realiów rynkowych. Anegdoty o PGNiG mówią, że prezes URE jest najlepszym gwarantem dominującej pozycji spółki na rynku gazu i poniekąd jest w tym trochę prawdy. W praktyce kluczowe aspekty naszej działalności rzeczywiście reguluje URE, a ponad 90 proc. przychodów spółki podlega regulacji URE. Z drugiej strony kontroluje nas jako faktycznego monopolistę również UOKiK. Brak konkurencji powoduje, że wiele czasu zajmuje nam wyjaśnianie, iż takie a nie inne zapisy w umowach, np. klauzula "take or pay", to standardowe zapisy w umowach obowiązujące na rynku gazowym w Europie, a nie widzimisię spółki. Taka sytuacja przypomina położenie między młotem a kowadłem.
Kalkulując taryfową cenę gazu, zgodnie z obowiązującym prawem, zobowiązani jesteśmy uwzględnić rzeczywiste koszty gazu importowanego i koszty gazu wydobywanego w kraju, które są istotnie niższe niż cena rynkowa tego surowca. To powoduje, że regulowana, taryfowa cena gazu niemal zawsze jest poniżej ceny gazu importowanego, a nawet poniżej najniższego importu i cen spotowych. W takiej sytuacji szanse na pojawienie się istotnej konkurencji na rynku są bardzo małe. Potwierdza to porównanie cen taryf PGNiG z cenami innego dostawcy gazu działającego w Polsce zachodniej, którego ceny są o mniej więcej 20 procent wyższe niż ceny PGNiG. Obecnie nie ma takich dostawców, którzy chcieliby podjąć konkurencję cenową z PGNiG, gdyż oznaczałoby to sprzedaż gazu poniżej kosztów jego zakupu - czyli ze stratą. Poza tym jaki podmiot podejmie się wyzwania wejścia na rynek, jeśli już na starcie zależy to od uzyskania urzędowej koncesji i akceptacji jego taryfy cenowej przez URE?
Funkcjonowanie na regulowanym rynku może oznaczać notowanie ujemnych marż na sprzedaży, np. gdy na światowych rynkach rosną ceny ropy i gazu, a złoty się osłabia, natomiast taryfa nie nadąża za tymi czynnikami, wtedy sprzedaż gazu przynosi straty. Jednak taka sytuacja często nie jest dla prezesa URE wystarczającym argumentem za podwyższeniem ceny taryfowej.
Według cen nominalnych gaz w Polsce jest tańszy niż na większości rynków europejskich. Jednak ta sama cena w relacji do siły nabywczej jest jedną z wyższych w Europie, a zatem również URE ma swoje racje.
System urzędowej taryfikacji cen gazu można traktować jako bonus dla dużych firm i z tym trudno nam się pogodzić. Dlaczego? Bo dostarczając im gaz w dużych ilościach, oddajemy im, jako wartość dodaną, nasze marże, które moglibyśmy uzyskać na rynku zliberalizowanym. Odbiorcy przemysłowi, kupując od nas duże ilości gazu, co rok dostają od nas podarek w postaci milionowych kwot. Jest to konsekwencja urzędowej regulacji cen. Z porównania cen gazu na rynku polskim i niemieckim wynika, że w okresie od roku 2001 do 2010 cena gazu w Polsce była przeciętnie 13 - 14 proc. niższa niż u naszych zachodnich sąsiadów. W efekcie my nie uzyskujemy tych pieniędzy i nie możemy ich przeznaczyć na poszukiwanie i wydobycie gazu ze źródeł krajowych, ale wielcy odbiorcy gazu są zadowoleni.
Liberalizacja rynku gazu jest nieunikniona. Działania Komisji Europejskiej naciskającej na poszczególne rządy państw członkowskich, w tym na Polskę, wymuszają przyśpieszenie reform w obszarze rynku gazu. Urzędnicy KE są zdeterminowani w swoim dążeniu do utworzenia efektywnego wspólnotowego rynku gazu do 2014 roku. W przypadku Polski przejawem tej determinacji jest wystosowanie uzasadnionej opinii przeciwko Polsce, w której KE kwestionuje nasz system regulacji cen. Mam nadzieję, że obecnie toczone prace w zakresie nowego prawa gazowego doprowadzą w perspektywie roku lub dwóch do przynajmniej częściowego uwolnienia cen gazu w Polsce. Uważam, że deregulacja cen dla odbiorców przemysłowych powinna zdecydowanie przyśpieszyć budowę konkurencyjnego krajowego rynku gazu. Taką stopniową drogę liberalizacji wybrało wiele innych państw członkowskich i ich doświadczenia wskazują, iż jest to dobre rozwiązanie. Spodziewamy się, że projekty energetyczne uruchomione w latach 2014 i 2015 będą już funkcjonować w warunkach uwolnienia cen.
@RY1@i02/2011/155/i02.2011.155.167.001a.001.jpg@RY2@
Fot. Marek Matusiak
Radosław Dudziński, wiceprezes zarządu PGNiG ds. strategii
Rozmawiał Krzysztof Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu