Dziennik Gazeta Prawana logo

Terminy gonią kaspijską ropę

29 czerwca 2018

JEŚLI DO KOŃCA ROKU SARMATIA nie dostanie zgód od instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska, spółce przepadnie 500 milionów złotych, jakie na budowę ropociągu Brody - Płock dostała z Unii

Wcześniej, w ciągu najbliższych trzech miesięcy, akcjonariusze Sarmatii muszą zatwierdzić studium wykonalności przedłużenia ropociągu Odessa - Brody do Polski. Sarmatia, której udziałowcami są koncerny z Azerbejdżanu (Socar), Gruzji (GOGC), Litwy (Klaipedos Nafta), Ukrainy (Ukrtransnafta) i Polski (PERN), odpowiada za budowę rury, którą ma popłynąć do naszego kraju kaspijska ropa.

Przedstawiciele spółki apelowali we wtorek w senackiej Komisji Gospodarki Narodowej o wsparcie projektu.

- Musimy go przyspieszyć. W tym celu potrzebujemy zdecydowanego poparcia na szczeblu rządowym - mówi Siergiej Skrypka, dyrektor generalny Sarmatii. Według niego konieczne jest zawarcie umowy międzynarodowej między krajami udziałowców, i to szybko, bo spółka chce jeszcze w 2011 r. rozpocząć realizację inwestycji. - Jeśli nie zdążymy do końca roku, przepadnie nam 500 mln zł, jakie na realizację tego projektu otrzymaliśmy z Unii w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. A na to nie możemy pozwolić - twierdzi Siergiej Skrypka.

Tymczasem międzynarodowy charakter inwestycji jest jej największą zmorą. Zdaniem ekspertów ropociąg Brody - Płock nigdy nie wyszedł z fazy koncepcyjnej, bo ściera się tu zbyt wiele sprzecznych interesów. To projekt, który zagraża naftowym interesom Moskwy.

Także w polskim rządzie brakuje przekonania, że ta inwestycja się powiedzie. Jeden z jego członków mówi nam, że projekt Odessa - Brody - Płock jest dziś praktycznie nierealny do zrealizowania. Według niego Gruzini nie mają pieniędzy na wykonanie niezbędnych dla tego projektu inwestycji infrastrukturalnych w swoim kraju. Twierdzi, że problemem było wyasygnowanie nawet 1 mln dol. Przekonuje jednak, że polski rząd zgadza się na realizację projektu.

Budowa łącznika z Płocka na Ukrainę kosztować ma 2,35 mld złotych. 79 procent tej kwoty przeznaczone zostanie na zakup i układanie rur oraz uruchomienie tłoczni. Pozostałe 21 procent potrzebne jest na zakup tak zwanej ropy technicznej, którą wypełniony zostanie nowy rurociąg.

Siergiej Skrypka przekonuje, że sama budowa potrwałaby rok. - Znacznie więcej czasu potrzeba na przygotowanie raportu oddziaływania na środowisko czy pozyskanie pozwoleń budowlanych - mówi.

Jeśli inwestycja zakończona zostałaby zgodnie z planem, dostawy ropy do Polski ruszyłyby pod koniec roku 2015.

Według założeń magistralą mogłoby popłynąć do polskich rafinerii 10 - 30 mln ton surowca rocznie. Nie jest to jednak proste. Rurociąg, którym obecnie przesyłana jest ropa z Odessy do Brodów, a potem na Białoruś, miałby uzyskać połączenie z Gruzją. Transport surowca między Ukrainą a Gruzją musiałby się odbywać tankowcami. Ropa do Gruzji docierałaby ze złóż w Azerbejdżanie. Niewykluczone, że dostawcą byłby też Kazachstan.

Zdaniem Janusza Kowalskiego, byłego członka zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego w Kancelarii Prezydenta, korzyści z rurociągu może być wiele. - Realizacja tego projektu otworzyłaby drogę do współpracy Lotosu z azerskim Socarem - podkreśla.

O Azerach w kontekście prywatyzacji gdańskiej rafinerii spekuluje się już od wielu miesięcy. Obie spółki w 2009 r. podpisały list intencyjny o współpracy.

@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.000.013a.001.jpg@RY2@

Dostawy do Polski płyną z Rosji

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.