Dziennik Gazeta Prawana logo

Rynek ciepła wymaga inwestycji

28 czerwca 2018

Szacowane wydatki na budowę dziewięciu nowych elektrociepłowni mogą przekroczyć 9 mld zł. Rozwoju i modernizacji wymagają także sieci dystrybucyjne

Wydatki na inwestycje w sektorze ciepłowniczym w nowe źródła energii i sieci dystrybucyjne wyniosły w 2011 r. 2,7 mld zł - wynika z najnowszych danych Urzędu Regulacji Energetyki (URE). To o ponad 500 mln zł więcej niż w 2010 r., ale ciągle zbyt mało, by w szybkim tempie zastąpić nawet 40-letnie siłownie i pękające rury.

Średni poziom dekapitalizacji majątku w energetyce cieplnej ciągle przekracza grubo ponad 50 proc.

- Polska infrastruktura się sypie. Pod względem wieku i zużycia sektora cieplnego jesteśmy w europejskim ogonie - mówi Krzysztof Żmijewski, ekspert w branży energetycznej.

Ruszają inwestycje

Jest jednak szansa na stopniową poprawę. Od kilku tygodni trwa już budowa elektrociepłowni w Stalowej Woli, gdzie w poniedziałek wmurowano kamień węgielny. Wspólne przedsięwzięcie Tauronu i PGNiG za blisko 1,6 mld zł pozwoli partnerom zarabiać na sprzedaży energii elektrycznej oraz ciepła w postaci wody na potrzeby komunalne i pary technologicznej dla pobliskich zakładów przemysłowych.

Elektrociepłownie planują stawiać także inni inwestorzy. Największa polska grupa energetyczna PGE (w Puławach, Szczecinie, Bydgoszczy i Gorzowie), francuska Dalkia (w Warszawie), fiński Fortum (we Wrocławiu) oraz Tauron (Tychy i Katowice). Łączne nakłady mogą sięgnąć ok. 9,2 mld zł. Nowe siłownie będą dysponowały 2,5 tys. MW mocy cieplnej i 3,5 tys. MW mocy elektrycznej. W 2011 r. całkowita moc wszystkich polskich elektrociepłowni wynosiła ponad 58 tys. MW, a łączna długość sieci ciepłowniczych 19,6 tys. km, przy czym blisko 6,5 tys. km znajduje się zaledwie w dwóch województwach: mazowieckim i śląskim.

Nowe inwestycje nie przychodzą jednak wcale łatwo, bo kondycja blisko pół tysiąca firm działających w branży ostatnio się pogorszyła. Przychody całego sektora obniżyły się przed rokiem o ponad 6 proc. i wyniosły 15,4 mld zł. Kondycja finansowa wszystkich przedsiębiorstw mierzona wynikiem finansowym brutto, uległa nieznacznemu pogorszeniu w stosunku do roku ubiegłego i wyniosła ok. ćwierć miliarda na minusie.

Branża usiłuje także walczyć z przeciwnościami rynku, który w latach 2001-2007 skurczył się o 26 proc. głównie z powodu termomodernizacji tysięcy budynków. Po 2007 r. zużycie ciepła znów zaczęło rosnąć przede wszystkim za sprawą inwestycji przedsiębiorstw w rozbudowę sieci ciepłowniczych. Według prognoz Agencji Rynku Energii rynek energii cieplnej urośnie do 2030 r. o 15 proc., a motorem napędowym będą takie aglomeracje jak Warszawa, Gdańsk, Kraków i Wrocław. Pod warunkiem jednak, że firmy będą też inwestowały w infrastrukturę dystrybucyjną. Na razie robią to niechętnie, bo to kosztowne inwestycje a nowe osiedla coraz chętniej budują własne kotłownie lub wyposażają mieszkania w piecyki gazowe.

Korzysta klient

Pomimo trudności nowe źródła będą jednak powstawały. Kontrowersje towarzyszą inwestycjom w miastach, gdzie już elektrociepłownie istnieją, a do ich budowy biorą się obecni operatorzy sieci dystrybucyjnej. Do tego typu rywalizacji o dostawy ciepła w pierwszej kolejności może dojść we Wrocławiu i w Warszawie. W stolicy lokalny monopol spółki PGNiG Termika - ciepłownicze ramię gazowego giganta, które ponad rok temu kupiło elektrociepłownie warszawskie (20-proc. udział w produkcji ciepła w Polsce) - chce przełamać Dalkia. To właściciel sieci, którymi ciepło dostarczane jest mieszkańcom. Francuzi na początek planują budowę elektrociepłowni o mocy 100 MW.

Fortum, operator sieci dystrybucyjnej, też chce stawiać elektrociepłownię. Finowie we Wrocławiu planują postawić blok gazowy o łącznej mocy 750 MW. Wartość inwestycji szacowana jest na ok. 1,5 mld zł.

Finowie nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji o rozpoczęciu inwestycji, ale liczą, że nowe źródło ciepła i energii wpłynie na podniesienie jakości usług świadczonych we Wrocławiu. Dziś na tamtym rynku rządzi francuski EDF (15-proc. udział w rynku ciepła).

- Nasza elektrociepłownia będzie się charakteryzować dużą efektywnością produkcji. Ze sprzedaży ciepła będzie pochodzić 20 proc. przychodów, resztę da sprzedaż energii elektrycznej. Dlatego możemy być konkurencyjni jeśli chodzi o cenę ciepła dla naszych klientów To fundament naszej konkurencyjności - mówi Izabela van den Bossche z Fortum.

EDF jest jednak zdania, że we Wrocławiu nie ma miejsca na nową inwestycję, a gdy ta powstanie, ceny mogą pójść w górę.

- Taryfy na ciepło ustala Urząd Regulacji Energetyki, który uznaje tylko udokumentowane koszty. Ceny ciepła we Wrocławiu nie wzrosną w wyniku uruchomienia przez Fortum elektrociepłowni - zapewnia Izabela van den Bossche.

Wsparcie dla kogeneracji

Na opłacalność nowych elektrociepłowni wpływ będzie mieć przede wszystkim ostateczny kształt rozporządzenia określającego poziom wsparcia dla wysokosprawnej kogeneracji. Dokument dopiero powstaje w Ministerstwie Gospodarki. Tymczasem z końcem roku wygaśnie obowiązujący system żółtych i czerwonych certyfikatów i żadna zmiana prawa nie zdąży go już przedłużyć. Resort gospodarki wrócił jednak do projektu niedużej nowelizacji Prawa energetycznego, która przywróci system wsparcia, dodając też pomarańczowe świadectwa. Tyle, że zmiany wejdą w życie dopiero za kilka miesięcy.

@RY1@i02/2012/237/i02.2012.237.167000100.802.jpg@RY2@

Polskie ciepłownictwo

Maciej Szczepaniuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.