Szlaban dla przepływów kołowych
Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) wzięły się do porządkowania tzw. karuzelowych przepływów energii na liniach wysokiego napięcia łączących Polskę i Niemcy
Na przejściach Mikułowa - Hagenverder i Krajnik-Vierraden, PSE i operator 50Hertz z Berlina mają zbudować w 2015 i 2016 r. przesuwniki fazowe, które pozwolą blokować nieplanowany, tranzyt przez Polskę niemieckiej energii do Austrii i Bawarii. Takie przypadkowe, bezpłatne transfery przysparzają wielu problemów i kosztów energetyce krajów, które znajdą się w ich zasięgu. Polska jest jednym z nich.
Nadwyżka poza kontrolą
Takie bezpłatne transfery powstają w wyniku zmian w potencjale generacji u zachodniego sąsiada spowodowanych przez elektrownie wiatrowe zbudowane w północnych landach i na Morzu Północnym. Ich łączna moc zainstalowana sięga ok. 20 tysięcy megawatów. Po uruchomieniu siłowni napędzanych wiatrem, których łączna moc zainstalowana sięga ok. 20 tys. megawatów, okazało się, że w pewnych okresach w tej części Niemiec powstaje nadmiar energii. Nie ma go jak zmagazynować, nie można wyekspediować do Bawarii bądź Badenii Wirtembergii, bo niemiecka sieć na południe jest na to za słaba. I wówczas system "wypycha" nadwyżkę tam gdzie jest to możliwe, m.in. za Odrę. Trafia ona do polskich sieci, po czym przez Słowację i Czechy dostaje się do Austrii i Bawarii.
I to jest problem, bo ten nieplanowany, "dziki" tranzyt blokuje przejścia transgraniczne, zakłóca wymianę handlową z zagranicą, zmniejsza bezpieczeństwo przesyłu w naszym systemie. PSE często musi dostosowywać prace systemu tak, by nie przekraczać dopuszczalnych obciążeń sieci. Dr inż. Andrzej Kądzielawa, który zajmował się m.in. problematyką przesyłu w Instytucie Elektroenergetyki Politechniki Warszawskiej, stwierdza, że jeśli system ma niedobór mocy, to nieplanowany przypływ energii z zagranicy poprawia warunki jego pracy, ale gdy nie ma deficytu, to dodatkowo wprowadzona moc te warunki pogarsza. Niejednokrotnie wymaga to interwencji, np. w postaci wyłączania własnych bloków energetycznych i ponownego ich uruchamiania, co pociąga za sobą koszty oraz przysparza zwiększonych strat przesyłowych.
Są to koszty sięgające rocznie wielu milionów złotych. Kto je ponosi? Nie ten, kto jest sprawcą przepływów, ale ten komu sprawiają kłopot. Tymczasem zdaniem Andrzeja Kądzielawy jeśli ktoś wprowadza do sąsiada niezapowiedzianą energię, która pogarsza warunki pracy jego sieci, to powinien za to płacić. Nie tylko jak za tranzyt, ale też za podwyższone ryzyko awarii i zakłócenia w jego systemie. Wtedy mogłoby się okazać, że "wypychanie" mocy poza system po prostu się nie opłaca. Tyle że wprowadzenie tego rodzaju rozliczeń nie jest sprawą prostą. Wymagałoby rewizji przyjętych wcześniej porozumieniach międzynarodowych.
Przesuwniki fazowe
Problemy z przepływami zza Odry mają złagodzić przesuwniki fazowe. Ich budowa ma być przedsięwzięciem wspólnym operatorów z obu stron granic. To ważne, gdyż jak twierdzi Andrzej Kądzielawa, blokowanie przepływów kołowych pomiędzy systemami krajowymi jest skuteczne wtedy, kiedy jest robione w porozumieniu obu stron. Jednostronne o graniczanie może być odblokowane na takim samym przesuwniku ustawionym w przeciwfazie u sąsiada.
Przesuwniki są swego rodzaju protezą, która ma łagodzić dysproporcje w rozwoju infrastruktury przesyłowej w poszczególnych krajach, a także pomiędzy nimi.
Eksperci z PSE stwierdzają, że efektywnym sposobem eliminowania przepływów nieplanowych jest wprowadzenie poprawnych mechanizmów rynkowych. Po to, by ograniczyć przepływy w Polsce i krajach sąsiednich, niemiecki obszar rynkowy powinien być oddzielony od obszaru austriackiego, a wymiana między tymi krajami powinna być prowadzona w sposób skoordynowany. Na temat obszarów rynkowych i ich wpływu na przepływy karuzelowe powstał w marcu 2012 r. raport przygotowany przez operatorów z Polski, Czech, Słowacji i Węgier. Dokument wskazuje na potrzebę redefinicji tych obszarów. Konkluzja jest taka, że bez przeprowadzenia zmian w tej dziedzinie rynek europejski nie będzie dobrze funkcjonował. Zagrożone może być bezpieczeństwo pracy połączonego systemu kontynentalnej Europy jako fundamentu tego rynku.
Nic za darmo
Zgodnie z przyjętymi wcześniej porozumieniami - tranzyt wynikający z przepływów kołowych jest bezpłatny, nie obciąża kosztami systemu, który jest jego sprawcą i który z niego korzysta. A jak to jest z tranzytem energii w ramach transgranicznych kontraktów handlowych? Otóż ten tranzyt de facto też nie jest bezpośrednio objęty rozliczeniami finansowymi. Operator, który zawiaduje swoją siecią i określa jej zdolności przesyłowe dostępne dla wymiany handlowej - organizuje aukcje na prawo do przesyłu energii elektrycznej przez poszczególne granice. Te aukcje nie wiążą się bezpośrednio z kontraktami handlowymi, służą raczej do układania harmonogramów przesyłu. Realizacja umów sprzedaży wymaga rezerwacji zdolności przesyłowych w trybie przetargów. Dotychczas stosowana metoda wyznaczania tych zdolności nie zapewnia pełnej koordynacji transakcji handlowych w szczególności pomiędzy państwami niemającymi wspólnego połączenia transgranicznego. Jednocześnie nie gwarantuje uwzględniania przepływów kołowych.
Obecne rozwiązania przyjęte zostały przed laty po to, by dać impuls do rozwoju jednolitego, zintegrowanego rynku w energetyce europejskiej, by ułatwić wejście do gry na tym rynku. Ale ten bodziec już zadziałał. Zatem - jak mówi Andrzej Kądzielawa - jeśli płatny jest transgraniczny tranzyt gazu, skoro płaci się za tranzyt ropy czy za przejazd autostradami, to dlaczego ma być inaczej z tranzytem energii elektrycznej?
Potencjał tranzytowy
Polska leżąca na przecięciu głównych szlaków europejskich ma wyjątkowo sprzyjające warunki do rozwijania infrastruktury tranzytowej i osiągania korzyści z opłat za tranzyt. Rola naszego kraju w przepływach transgranicznych także energii elektrycznej będzie rosła, bo jest tylko kwestią czasu, kiedy system zachodnioeuropejski UCTE i rosyjski RAO staną się kompatybilne i energia wyprodukowana na Wschodzie zacznie płynąć na Zachód tranzytem przez polskie sieci. I odwrotnie.
Jednym z warunków finansowego zdyskontowania naszego potencjału tranzytowego będzie rozbudowa sieci, uporządkowanie przepływów karuzelowych na naszych granicach, zwłaszcza na granicy z Niemcami, i zracjonalizowanie rozliczeń związanych z przesyłem tranzytowym energii elektrycznej.
Bogdan Mikołajczy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu