Dziennik Gazeta Prawana logo

Amerykanie palą świece i marnotrawią

26 czerwca 2018

Gaz łupkowy w USA jest tak tani, że paliwa ulatniającego się przy wydobyciu ropy naftowej nie opłaca się zbierać

Boom łupkowo-naftowy, który w USA zaczyna być widoczny trzy lata po boomie łupkowo-gazowym, podwyższył objętość spalanego gazu ziemnego, będącego produktem ubocznym wydobycia ropy. Amerykanie marnotrawią przez 12 miesięcy tyle surowca, ile wystarczyłoby na roczne ogrzanie Chicago i Waszyngtonu.

Przy wydobyciu, a także poszukiwaniach ropy zawsze ulatnia się pewna ilość gazu ziemnego. Najczęściej jest on po prostu spalany jako produkt, którego jest zbyt mało, by go także eksploatować (zwłaszcza że gaz w USA jest dzięki łupkom wyjątkowo tani) lub pochodzi ze złoża w fazie badań, do którego nie podprowadzono jeszcze odpowiedniej infrastruktury. To właśnie palący się gaz odpowiada za tzw. świece lub pochodnie gazowe, które kojarzymy ze zdjęć pól naftowych.

Średnio na świecie w świecach spala się 5 proc. całkowitego wydobycia błękitnego paliwa. Z szacunków prowadzonej pod auspicjami Banku Światowego kampanii Global Gas Flaring Reduction wynika, że Stany Zjednoczone do 2011 r. zdążyły wskoczyć na piąte miejsce pod względem objętości wypalanego gazu (potrojonej w ciągu pięciu lat). Z pełniejszych danych przedstawionych rok wcześniej wynika, że za 26 proc. pochodni gazowych odpowiada Rosja, a na kolejnych miejscach z udziałami rzędu 7-11 proc. znajdowały się kolejno Nigeria, Iran i Irak.

W USA liczba pozwoleń wydanych na świece rośnie lawinowo - alarmuje "Financial Times". W Teksasie w ciągu dwóch lat wzrosła ona ponadsześciokrotnie - do 1963. W Dakocie Północnej, stanie będącym w awangardzie wydobycia ropy naftowej z łupków, o 50 proc. w ciągu roku. Świece płonące na największych złożach, takich jak północnodakotańskie Bakken, widać nawet z kosmosu. Przez to - twierdzi "FT" - emisja gazów cieplarnianych w Dakocie Płn. jest wyższa od średniej amerykańskiej o 1/5.

Także dlatego grupa biznesmenów, wspartych przez zielonych, w ubiegłym roku oficjalnie wezwała największych producentów gazu do ograniczenia marnotrawienia gazu. Nie jest to niemożliwe; Holandia potrafiła np. całkowicie wyzerować objętości wypalanego w ten sposób paliwa, choć jeszcze w 2007 r. spaliła kilkanaście milionów metrów sześciennych. Niektóre państwa, tak jak w ubiegłym roku Rosja, wprowadzają kary dla firm, które przekroczą pewien odsetek spalonego gazu (zazwyczaj jest to 5 proc.) lub w ogóle zakazują podobnych praktyk (martwe na razie regulacje w Nigerii). Władze Dakoty Płn. wybrały inny sposób; w zamian za zastosowanie czystszych technologii mają zaoferować ulgi podatkowe dla producentów.

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.