Ceny dla PGE wzięte z sufitu
Kolejna po Opolu duża inwestycja węglowa PGE stanęła pod znakiem zapytania
- Obie oferty na budowę bloku na węgiel brunatny o mocy 450 MW w elektrowni Turów odbiegają od naszych oczekiwań - mówi Krzysztof Kilian, prezes PGE, największego producenta energii elektrycznej w Polsce, do którego należy blisko 40 proc. rynku.
Dwie oferty, jakie wpłynęły w przetargu, o blisko 100 proc. przewyższają szacunki PGE. Spółka założyła, że budowa pochłonie 2,5 mld zł, co odpowiadałoby cenom uzyskiwanym w innych przetargach na nowe bloki węglowe w Polsce. Tymczasem francuski Alstom za nowy blok zażądał 4,72 mld zł, a konsorcjum japońskiego Hitachi i Budimeksu - 4,96 mld zł. Czy PGE zwiększy budżet i zdecyduje się na budowę po nierynkowych cenach? Nie wiadomo. Jednak Krzysztof Kilian na spotkaniu z dziennikarzami stwierdził, że PGE nie będzie budować za wszelką cenę. Zarząd PGE oczekuje rekomendacji komisji przetargowej w ciągu kilku najbliższych tygodni.
Dlaczego wykonawcy zażądali astronomicznych kwot?
- PGE chciało wybudowania bloku w 48 miesięcy. To wyśrubowany termin. Wykonawcy w cenę wliczyli potencjalne kary - mówi DGP osoba z branży energetycznej. Trzeci z graczy dopuszczonych do składania ofert, który nie skorzystał z tego przywileju, czyli Doosan Power, w ogóle nie wystartował w wyścigu. Jak wynika z naszych informacji, nie było porozumienia w sprawie oferty między koreańskim i angielskim oddziałem koncernu.
Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, zaprzecza, że konsorcjum zawyżyło ofertę. - Nasza oferta jest raczej agresywna. Nie zawiera potencjalnych kar. Oferta zawiera jednocyfrową marżę - mówi DGP Dariusz Blocher.
Cenowe zamieszanie z ofertami na Turów to dla PGE cios. Spółka właśnie zamknęła w tamtejszej elektrowni jeden stary blok o mocy 200 MW, a w tym roku zamknie kolejny. Nowa jednostka miała zastąpić ubytek. Jeśli PGE zdecyduje się unieważnić przetarg, inwestycja może się opóźnić nawet o kilkanaście miesięcy.
PGE udało się wykonać jeden mały krok w kierunku budowy elektrowni jądrowej. Spółka wyłoniła firmę, która pomoże w wyborze lokalizacji pod pierwszą elektrownię jądrową. Umowa ramowa na kwotę do 252 mln zł trafi do firmy Worley Parsons. Z tego kontraktu PGE będzie mogła się wycofać bez finansowych konsekwencji w każdej chwili. Badania środowiskowe i geologiczne mają zająć ok. dwóch lat. Ostateczna lokalizacja pierwszej polskiej atomówki powinna być znana w połowie 2015 r. Zgodnie z rządowym planem pierwszy blok elektrowni powinien zacząć produkować energię w 2023 r., a pełną moc siłownia osiągnie do 2025 r.
- Zgoda na podpisanie umowy otwiera proces uzyskania zgód budowlanych dotyczących siłowni o mocy ok. 3000 MW - ocenia Krzysztof Kilian.
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu