Fotowoltaika ofiarą walki z wiatrakami
Odnawialne źródła energii o mocy ponad 40 kW będą mogły być lokalizowane tylko tam, gdzie zezwalają na to plany miejscowe. Tak chcą posłowie
Autorami złożonego właśnie w Sejmie projektu zmiany ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz ustawy - Prawo budowlane są dwie sejmowe komisje: infrastruktury i samorządu terytorialnego. W dokumencie wprowadzają kilka zasadniczych zmian związanych z sytuowaniem instalacji OZE. Proponują, by - z wyjątkiem mikroinstalacji - nie mogły być one lokalizowane na podstawie samych warunków zabudowy. W efekcie np. na postawienie wiatraka będą musiały zezwalać najpierw studium oraz miejscowy plan zagospodarowania.
Reakcja na patologię
- W raporcie Najwyższej Izby Kontroli z lipca tego roku znalazło się jasne stwierdzenie, że około 30 procent elektrowni wiatrowych powstało na gruntach osób rządzących daną gminą czy ich rodzin. Umożliwiały to właśnie warunki zabudowy i zagospodarowania terenu, których udzielanie odbywa się poza wiedzą i kontrolą społeczną. Chcemy to zmienić - mówi poseł Stanisław Żmijan (PO), szef sejmowej komisji infrastruktury.
- Jeśli nasz projekt wejdzie w życie, gminy zainteresowane rozwojem energetyki wiatrowej będą musiały posiadać stosowne dokumenty planistyczne bądź też dostosować do tych inwestycji dokumenty aktualne, wyłożyć je do publicznej wiadomości i odbyć konsultacje - dodaje parlamentarzysta.
Powyższe - jak podkreślono w projekcie - "stosunkowo niewielkie i nieskomplikowane zmiany" mają za cel "poprawić sytuację w zakresie bezpieczeństwa obywateli i środowiska oraz kontroli i partycypacji społecznej w procesie lokalizacji elektrowni wiatrowych". W opinii natomiast prawników na co dzień zajmujących się kwestiami związanymi z energetyką mogą prowadzić do paraliżu w branży.
- Choć w niektórych przypadkach wskazane jest zwiększenie udziału społecznego w decydowaniu o lokalizacji inwestycji na danym terenie, należy pamiętać, że w Polsce proces uchwalania lub zmiany planu jest wyjątkowo długotrwały, a organy administracji publicznej wykazują niewielkie zainteresowanie ich uchwaleniem. Świadczy o tym fakt, że na chwilę obecną niecała 1/3 powierzchni kraju jest objęta takimi planami - podnosi Dag Nillson, radca prawny, partner w kancelarii Nilsson & Partners - Adwokaci i Radcowie Prawni Sp. p.
Rykoszetem w innych
W ocenie eksperta przyjęcie projektu w takim kształcie oznaczałoby w praktyce zablokowanie inwestycji w odnawialne źródła energii na najbliższe kilka lat. W efekcie Polska mogłaby też nie wywiązać się ze zobowiązań międzynarodowych dotyczących rozwoju tej gałęzi energetyki.
- Ponadto niezrozumiałe jest to, że choć w uzasadnieniu do projektu jest mowa o możliwym szkodliwym wpływie turbin wiatrowych na otoczenie, projekt dotyczy wszystkich odnawialnych źródeł energii, czyli również elektrowni fotowoltaicznych czy małych elektrowni wodnych, których powstawanie nie wzbudza co do zasady oporu lokalnych społeczności - zauważa prawnik.
O projekcie negatywnie wypowiada się również Renata Robaszewska, radca prawny, wspólnik kancelarii Robaszewska & Płoszka Radcowie Prawni.
- Nie da się ukryć, że w uzasadnieniu projektu da się wyczuć akcenty populistyczne i demagogiczne. Nie można zgodzić się np. z tą jego częścią, która wskazuje na powszechne lokalizowanie elektrowni wiatrowych w sposób zagrażający ludziom i środowisku lub na gruntach należących do władz lokalnych. Polskie prawo przewiduje mechanizmy eliminujące tego typu patologie - mówi prawniczka.
I wylicza, że służą temu obligatoryjne procedury środowiskowe czy też instytucja wyłączenia pracowników i organów gminy od załatwiania spraw, które ich dotyczą.
- Tam, gdzie prawo daje już mechanizmy, należy z nich korzystać, a nie tworzyć nowe - akcentuje mecenas Robaszewska.
Dodaje, że możliwość lokowania farm wiatrowych w oparciu o decyzje o warunkach zabudowy ulega od pewnego czasu ograniczeniom. Niedawno wykluczono bowiem m.in. budowę turbin na gruntach klas chronionych I-III, jeśli dla terenów tych nie uchwalono planu miejscowego.
Inwestor zapłaci
Ale wymóg planów miejscowych to niejedyny problem dla branży wiatrowej wynikający z projektu.
- W przypadku nowej inicjatywy legislacyjnej ustawodawca posuwa się zdecydowanie dalej - wprowadza obowiązek uwzględniania w miejscowym planie strefy wszelkich oddziaływań planowanego przedsięwzięcia. Dotyczyłby on wyłącznie inwestycji w energetykę odnawialną powyżej 40 kW. Tymczasem gdyby uznać jego zasadność, nasuwa się pytanie, czy nie powinien dotyczyć w równym stopniu wszystkich rodzajów przedsięwzięć, których oddziaływania nie zamykają się w fizycznych granicach samej inwestycji - komentuje Arkadiusz Sekściński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Przedstawiciel PSEW negatywnie wypowiada się również o pomyśle, aby roszczenia odszkodowawcze za wprowadzone - na wniosek inwestora - w planie miejscowym zmiany pokrywał właśnie on. Chodzi o sytuację, gdy na skutek uchwalenia planu właściciel innej działki bądź jej użytkownik wieczysty nie może z niej już korzystać w sposób zgodny z dotychczasowym przeznaczeniem. W takim przypadku - w ślad za projektem - nabywałby on prawo, by żądać od wnioskodawcy:
● odszkodowania za poniesioną rzeczywistą szkodę albo
● wykupienia nieruchomości lub jej części.
Inwestor z powyższych obowiązków mógłby zostać zwolniony, gdyby zaoferował nieruchomość zamienną, a propozycja zostałaby zaakceptowana.
- Ten zapis ma dotyczyć wyłącznie inwestycji w źródła odnawialne - wprost stanowiłoby to jawną dyskryminację i może być niezgodne z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa - uważa Arkadiusz Sekściński.
Projekt przesądza również o losach wydanych już warunków zabudowy (WZ) dotyczących odnawialnych źródeł energii. Określa ich termin ważności na trzy lata. Tyle samo czasu będą miały gminy na zaktualizowanie studiów i planów dopuszczających OZE.
@RY1@i02/2014/209/i02.2014.209.18300040b.802.jpg@RY2@
Elektrownie wiatrowe pod lupą Najwyższej Izby Kontroli
Anna Krzyżanowska
Projekt przed I czytaniem
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu