Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Mamy plan kryzysowy, lecz zagrożenie jest mało realne

28 czerwca 2018

Nawet jeśli wybuchnie gazociąg na Ukrainie, Polska nie zostanie odcięta od surowca

Największa część importowanego gazu ziemnego płynie z Rosji przez Ukrainę. Jednak nawet gdyby doszło do ograniczenia lub nawet całkowitego wstrzymania przesyłu z tego kierunku, paliwa nam nie zabraknie - przekonuje Gaz-System, spółka, która odpowiada za transfer surowca.

- Nie mamy informacji, które wskazywałyby na możliwość ograniczenia bądź wstrzymania importu z tego kierunku - mówi Małgorzata Polkowska, rzecznik prasowy Gaz-Systemu.

Także Gazprom, od którego kupujemy błękitne paliwo, zapewnia, że dostawy do Europy przez terytorium Ukrainy odbywają się w normalnym trybie. Rosjanie nie przewidują też, by miało dojść do jakichkolwiek przestojów.

Tomasz Chmal, ekspert ds. energetyki z Instytutu Sobieskiego, uważa, że choć trudno przewidzieć dalszy rozwój sytuacji na Ukrainie i dziś niczego wykluczyć się nie da, to prawdopodobieństwo korka w dostawach gazu do Polski jest obecnie niewielkie. - Nie mamy na razie do czynienia z regularnymi działaniami zbrojnymi, które dotyczyłyby całego kraju czy choćby jego znacznej części - argumentuje Chmal. - Ale mimo że krytyczny scenariusz dotyczący przesyłu wydaje mi się w tych warunkach mało realny, polskie władze państwowe powinny być na niego przygotowane - uważa analityk.

Przypomnijmy, że Polska sprowadza co roku z zagranicy ok. 11 mld m sześc. gazu ziemnego. To ok. trzech czwartych krajowego zapotrzebowania. Jak wynika z danych Gaz-Systemu, blisko 45 proc. importu płynie przez Drozdowicze na granicy z Ukrainą. Reszta trafia do nas z Białorusi oraz - w znacznie mniejszych ilościach - z Niemiec i Czech.

Rzeczniczka Gaz-Systemu przekonuje, że w przypadku ograniczenia, a nawet wstrzymania przesyłu z Ukrainy nie ma zagrożenia, że gaz nie dotrze do odbiorców w Polsce. - Przy obecnym poziomie zapotrzebowania w każdej sytuacji dostawy do odbiorców będą realizowane bez zakłóceń - mówi.

Jedynie na wszelki wypadek Gaz-System ma przygotowane plany w przypadku sytuacji kryzysowych. Zakładają one, że w razie potrzeby gaz, jaki sprowadzamy przez Drozdowicze, byłby przekierowany tak, aby trafiał z Białorusi. - Gaz-System od strony technicznej jest przygotowany do odbioru dodatkowego przesyłu gazu w punkcie Wysokoje na granicy polsko-białoruskiej - mówi nam Małgorzata Polkowska.

Ponadto sprzyjać nam może to, że obecny popyt jest relatywnie nieduży. Wynika m.in. z lekkiej zimy. - Przez to zapasy w magazynach mamy na stosunkowo wysokim poziomie - dodaje Tomasz Chmal.

W ostatnich latach wielokrotnie, m.in. w 2005, 2006 czy 2009 r., dochodziło do przestojów w dostawach przez Drozdowicze. Wynikało to z rosyjsko-ukraińskiej wojny gazowej. Nawet jeśli przerwy trwały kilkadziesiąt dni, a zapotrzebowanie na gaz z powodu mrozów było wysokie, indywidualni odbiorcy nigdy nie zostali pozbawieni dostaw. Ograniczano transport do wielkich obiektów przemysłowych (m.in. zakładów chemicznych w Puławach czy Orlenu), jednak najwyżej o kilkanaście procent.

@RY1@i02/2014/035/i02.2014.035.00000040b.802.jpg@RY2@

Kierunki importu gazu ziemnego do Polski

Bartłomiej Mayer

bartlomiej.mayer@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.