Krokodyl atakuje znienacka
Enea, którą kieruje Krzysztof Zamasz, ogłosiła wezwanie do sprzedaży akcji Bogdanki. I sama spółka, i jej prezes od razu znaleźli się na ustach wszystkich interesujących się gospodarką
- Ogłaszając wezwanie na akcje Bogdanki, realizujemy naszą "strategię krokodyla" - powiedział wczoraj Krzysztof Zamasz. Ten termin, którego autorem jest sam prezes Enei, ma oznaczać ciche, cierpliwe wyczekiwanie najlepszej okazji i wykorzystanie jej, gdy się już nadarzy.
Enea chciałaby skupić prawie 22 mln akcji Lubelskiego Węgla Bogdanki i osiągnąć tym samym 66-procentowy udział w akcjonariacie górniczej spółki. Gotowa jest płacić za te papiery po 67,39 zł za sztukę, o prawie 29 proc. więcej, niż wynosił kurs zamknięcia z ostatniego piątku. Wczoraj na koniec sesji za akcje Bogdanki płacono 64,95 zł, jednego dnia wartość spółki urosła o niemal jedną czwartą.
- Jesteśmy odpowiedzialni za pewne dostawy taniej energii elektrycznej do 2,5 mln naszych klientów. Bezpośredni wpływ na cały proces produkcji i dostarczania prądu, od węgla w kopalni do gniazdka w domu, wzmocni naszą konkurencyjność - wyjaśnił Zamasz. - Dzięki transakcji zwiększamy wartość naszej grupy i zabezpieczamy sobie dostawy węgla po korzystnej cenie - dodał. Niedawno Enea wypowiedziała Bogdance umowę na dostawy węgla, co doprowadziło do dużego spadku ceny akcji kopalni, która już wcześniej musiała zmagać się z trudną sytuacją w górnictwie.
- Budujemy nowoczesną grupę paliwowo-energetyczną. Decyzję o włączeniu obszaru wydobycia i kopalni Bogdanka do Enei podjęliśmy po gruntownej analizie biznesowej wszystkich jej aspektów. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, Bogdanka stanie się ważną częścią jednej z największych i najbardziej dynamicznych polskich firm - uważa szef Enei.
41-letni menedżer stoi na czele trzeciej co do wielkości polskiej grupy energetycznej od niespełna trzech lat. Stanowisko objął w styczniu 2013 r. Wybór Zamasza na szefa Enei został w spółce przyjęty z dużym zadowoleniem. Piotr Adamski, szef zakładowej Solidarności, mówił wtedy na łamach "Głosu Wielkopolskiego", że Skarb Państwa i rada nadzorcza poszły wreszcie po rozum do głowy i podjęły bardzo dobrą decyzję. - Enea zasługuje na prezesa energetyka, który zna się na branży i doprowadzi do rozwoju firmy - deklarował.
Bezpośrednio przed tym, jak został szefem poznańskiego koncernu, Zamasz przez wiele lat był wiceprezesem konkurencyjnego Tauronu Polska Energia. Odpowiadał za obrót i sprzedaż prądu oraz za obsługę klienta, których katowicka grupa ma więcej niż którykolwiek inny koncern energetyczny w Polsce.
Obecny szef Enei, który karierę zawodową rozpoczął w 1994 r., z branżą energetyczną jest związany od 16 lat. Jeszcze pod koniec ubiegłego wieku objął stanowisko w zarządzie Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Tychy. Następnie był dyrektorem w spółce Fenice, która obecnie należy do Grupy EDF, i prezesem Elektrociepłowni Tychy. Minister gospodarki powołał go w skład zespołu doradczego ds. rozwiązań systemowych w sektorze energetyk, a posłowie - na członka rady konsultacyjnej przy parlamentarnym zespole ds. energetyki.
Krzysztof Zamasz jest doktorem nauk ekonomicznych z dyplomem katowickiego Uniwersytetu Ekonomicznego i autorem wielu prac naukowych. Obecnie przygotowuje pracę habilitacyjną. Ukończył również studia podyplomowe m.in. z dziedziny energetyki jądrowej i rynków energii, ciepłownictwa, controllingu oraz IT.
Prywatnie pasjonuje się sportem. - Biega, pływa, jeździ na rowerze, zaliczył kilka maratonów - mówi nam jeden z jego współpracowników. - Chętnie chodzi też po górach, ale jego największą sportową pasją jest żeglarstwo - dodaje.
@RY1@i02/2015/179/i02.2015.179.000001600.803.jpg@RY2@
wojtek górski
Zamasz chce mieć 66 proc. udziałów w Bogdance
Bartłomiej Mayer
Sylwetki innych znanych przedsiębiorców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu