Polskie cło kontra amerykański sufit cenowy
Warszawa chce ograniczyć dochody Kremla ze sprzedaży surowców, pomijając zasadę jednomyślności
W sobotę nasz rząd złożył w Brukseli oficjalną propozycję objęcia specjalnym cłem rosyjskich dostaw ropy naftowej do Unii Europejskiej. Jak głosi cytowany przez Polską Agencję Prasową dokument, opłata miałaby być powiązana „z globalnymi cenami paliw kopalnych, aby zachęcić do importu z alternatywnych kierunków”, a towarzyszyć jej powinien mechanizm, który pomoże stopniowo ograniczyć wielkości importu ze Wschodu.
Cło, jak tłumaczy polski ambasador przy UE Andrzej Sadoś, ma przede wszystkim zagwarantować równowagę na europejskim rynku w kontekście wyjątków od planowanego embarga na rosyjską ropę, jakimi cieszyć się będą Czechy, Słowacja i Węgry. Od marca ceny baryłek ze Wschodu utrzymują się na poziomie ponad 30 dol. niższym niż ropa Brent. Dochody z ceł – zgodnie z projektem – należałoby przeznaczyć przede wszystkim na projekty związane z transformacją energetyczną Ukrainy oraz jej powojenną odbudową. Polska zaproponowała formułę prawną, która pozwala ominąć wymóg jednomyślności, jaki dotyczy rozwiązań wprowadzanych w ramach pakietów sankcyjnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.