Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę
Już kilkunastu inwestorów z branży wiatrakowej oficjalnie powiadomiło polski rząd, że będzie walczyć o odszkodowania przed międzynarodowymi trybunałami arbitrażowymi. Kwota roszczeń może sięgnąć kilkunastu miliardów dolarów. Przyczyną są oczywiście wprowadzone restrykcje prawne i obciążenia podatkowe, w wyniku których wiele inwestycji zostało sparaliżowanych lub stało się nieopłacalnych.
Skierowanie sporów do arbitrażu zapowiedziały m.in. firmy z USA, Niemiec, Danii oraz Izraela. - Ich zarzuty są mocne, bo dotyczą dyskryminacyjnego traktowania energetyki wiatrowej względem innych technologii. W efekcie wielu inwestorów stanęło w obliczu upadłości - twierdzi dr Karol Lasocki z kancelarii K&L Gates.
O tym, że przykręcanie śruby producentom OZE może być bardzo dotkliwe, przekonała się Hiszpania. W tym roku przegrała spór z firmami, którym sąd arbitrażowy w Waszyngtonie przyznał 128 mln euro za straty, jakie poniosły w wyniku krajowej reformy systemu wsparcia dla zielonej energii. ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/003/i02.2018.003.00000010d.801.jpg@RY2@
fot. Vaclav Volrab/Shutterstock
B5
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu