Polscy turyści uodpornili się na wydarzenia na Bliskim Wschodzie
Anulowanie lub zmiana kierunku wyjazdu z powodu ostatnich wydarzeń w Iraku to sporadyczne przypadki – informują touroperatorzy
Itaka w rejon Bliskiego Wschodu i okolic wysyła około tysiąca klientów tygodniowo. Jak wylicza biuro, z powodu napięcia w Iraku w ostatnich dniach z wcześniej wykupionej wycieczki zrezygnowało lub zmieniło jej docelowe miejsce zaledwie kilka osób. – Większość prosiła o zmianę kierunku, na co przystaliśmy. Dotyczyło to zwłaszcza wyjazdów do Zjedniczonych Emiratów Arabskich czy Omanu, które były zamieniane np. na Zanzibar. Zdecydowanie więcej klientów zwracało się do nas z zapytaniem o trasę przelotu linii, którą będą podróżować na wczasy. Kiedy usłyszeli, że przewoźnicy zrezygnowali z rejsów nad terytorium Iraku czy Iranu, pozostali przy dotychczasowych planach na wakacje – wyjaśnia Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.
Z powodu wybuchu konfliktu jego biuro wycofało się też z wycieczki objazdowej po Iranie, która miała odbyć się w tym tygodniu. – Organizujemy ich kilka w skali roku dla niewielkich 15–20-osobowych grup, raz na dwa miesiące. Kolejna na razie nie została odwołana. Czekamy na to, jak rozwinie się sytuacja w regionie – opowiada Henicz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.