Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Wielkie Śmiałe Cele

Ryszard Pieńkowski właściciel Infor PL SA
Ryszard Pieńkowski właściciel Infor PL SA
6 września 2022
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

P omys ł tworzenia ujednoliconych akt ó w prawnych i zbior ó w prawa, na kt ó ry wpad ł em podczas pracy w fabryce Polmo, wydawa ł mi si ę tak dobry, ż e mimo braku zainteresowania w ś r ó d kierownictwa chcia ł em rozwija ć go na w ł asn ą r ę k ę . Zw ł aszcza ż e jako by ł y pracownik urz ę du skarbowego oraz Cechu Rzemios ł R ó ż nych dostrzeg ł em pewn ą potrzeb ę raczkuj ą cego, jeszcze nie do ko ń ca wolnego rynku. Ot ó ż rzemie ś lnicy gubili si ę w g ą szczu nowych, wolnorynkowych przepis ó w. Postanowi ł em zatem zebra ć przepisy reguluj ą ce dzia ł alno ś ć rzemie ś lnicz ą w Polsce i wyda ć ich zbi ó r pod nazw ą „ Prawo Rzemie ś lnika ” .

0c6f85f0-9aaf-4391-8fdb-3c2052caee90-u7483f-infor-35lat-37551956.jpg

Cały rok zajęło mi opracowanie szczegółowej koncepcji i prototypu. Gdyby państwowa machina legislacyjna funkcjonowała sprawniej, przypuszczam, że mój pomysł miałby o wiele mniejsze szanse na sukces. Dostrzegłem jednak, że właściwie wszyscy, którzy musieli stosować przepisy, mieli problem, by wyszukać ich aktualnie obowiązujący kształt z uwzględnieniem zmian opublikowanych niekiedy w kilkudziesięciu różnych Dziennikach Ustaw. Ja gromadziłem je w jednym miejscu. Wycinałem fragmenty noweli, które zmieniały przepis główny, i podklejałem w odpowiednie miejsce do zmienionego aktu. Można powiedzieć, że ręcznie tworzyłem teksty ujednolicone ustaw i rozporządzeń. W ten sposób przygotowałem swój pierwszy produkt. Nie miałem wtedy żadnych doświadczeń wydawniczych.

Wszystko zaczęło się 35 lat temu, czyli w 1987 roku. Od dwóch znajomych pożyczyłem po 50 tys. zł. Wtedy średnia miesięczna pensja wynosiła około 30 tys. Zrobiłem matrycę i w małej drukarni wydrukowano mi pierwszy tysiąc egzemplarzy zbiorów prawa. Pomagał mi starszy kolega - również zatrudniony w fabryce Polmo. Wydrukowane kartki były marnej jakości, ale wtedy nie miało to żadnego znaczenia. Zbiór przepisów w specjalnym segregatorze składał się z 200 takich kartek. Moje dzieci pomagały je segregować i kompletować w całość. Wielkim dziurkaczem trzeba było jeszcze zrobić otworki i komplet wpiąć do segregatorów. Dziurkowanie powodowało spory hałas. Już następnego dnia przyszedł z pretensjami sąsiad z dołu. Poskarżył się, że nie może wytrzymać odgłosów dziurkacza. Przeprosiłem i obiecałem, że to się nie powtórzy. W ciągu kilku dni przeniosłem się do piwnicy bloku, w którym mieszkałem. Tam hałas dziurkowania Prawa Rzemieślnika nikomu już nie przeszkadzał. Przez jakiś czas proces był nawet zmechanizowany. Obok mieszkał bowiem kaletnik, który także w piwnicy prowadził swój zakład. Miał wielką prasę i specjalne narzędzie do wykonywania otworów. Ułatwiało nam to bardzo całą pracę. Dziś z sentymentem wspominam te chałupnicze, a właściwie piwniczne, początki mojej firmy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.