Paryska bitwa o europejską stal. Kolejny kraj dyskutuje o upaństwowieniu aktywów hutniczych
Próba nacjonalizacji francuskich hut prawdopodobnie nie dojdzie do skutku. Jest jednak kolejnym symptomem gigantycznych napięć w sektorze stalowym. Tylko w zeszłym roku pracę straciło 18 tys. europejskich pracowników hutnictwa, a zdolności produkcyjne stopniały o 12 mln ton.
Ustawa o przejęciu przez państwo krajowych aktywów ArcelorMittal, zaproponowana przez lewicowych deputowanych Zgromadzenia Narodowego, to odpowiedź na kolejne już ogłoszone przez indyjskiego potentata plany redukcji kosztów i personelu we francuskich zakładach. Zwolnienia mają objąć kilkuset z ok. 15 tys. pracowników bezpośrednio zatrudnianych przez koncern we Francji. W tym roku firma zamknęła już jednak w północnej części kraju dwa zakłady, które zatrudniały ponad 100 osób. Krytycy ArcelorMittal uważają, że działania te to element stopniowego wycofywania się koncernu z Europy.
Posłowie za nacjonalizacją, obóz rządzący jest przeciw
Niższa izba parlamentu uchwaliła projekt wbrew posłom mniejszościowej koalicji wspierającej rząd Sébastiena Lecornu. Minister finansów Roland Lescure zarzucił inicjatorom projektu próbę rozwiązania narzędziami populistycznymi strukturalnych problemów, z którymi zmaga się hutnictwo. – Francja potrzebuje klarownej mapy drogowej dla przemysłu, a nie magicznych zaklęć takich jak nacjonalizacja – podkreślił. Sébastien Martin, który stoi na czele resortu przemysłu, przekonywał z kolei, że przejęcie firmy przez państwo to „szaleństwo” i „iluzja ochrony” dla pracowników, a jedynym, co może rzeczywiście pomóc branży hutniczej, jest wspólna odpowiedź Europy na „tsunami” importowanej stali z krajów azjatyckich.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.