Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Ceny mieszkań nie będą niższe

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

● W 2010 roku wartość udzielonych kredytów hipotecznych może wzrosnąć o 20 proc.

● Analitycy prognozują, że nieruchomości zaczną drożeć w II połowie 2010 r.

● Oferta nowych mieszkań na rynku będzie w przyszłym roku coraz mniejsza

Większość analityków spodziewa się w przyszłym roku wzrostu cen nieruchomości, jednak - ich zdaniem - rynek bardzo powoli będzie wychodził z zapaści. Nie mają też wątpliwości, że w 2010 roku do sprzedaży trafi znacznie mniej nowych mieszkań niż w tym roku. O ile w tym roku deweloperzy oddadzą do użytku ok. 160 tys. lokali, to z powodu mniejszej liczby rozpoczętych inwestycji przyszły rok na pewno będzie oznaczał spadek liczby nowych mieszkań nawet o kilkadziesiąt procent.

- Jak popatrzymy na dane GUS-u o sytuacji w budownictwie, to wyraźnie widać, że mniej rozpoczęto budów i mniej wydano pozwoleń - prognozuje prof. Witold Werner z Instytutu Rozwoju Miast.

Według niego mniejsza podaż lokali spowoduje, że ceny nieruchomości nie będą już spadać, a niewykluczony jest ich wzrost o 3-5 proc. w skali całego roku. Zdaniem większości analityków, wzrosty cen nieruchomości rzeczywiście są możliwe, ale będą one miały miejsce dopiero w drugiej połowie roku.

- Od wiosny ceny nieruchomości zaczną iść w górę i te wzrosty, w zależności od regionu, wyniosą od 5 do 30 proc. - uważa Zbigniew Bachman, prezes Fundacji Wszechnicy Budowlanej.

Podwyżek cen spodziewają się też deweloperzy.

- Kończą nam się mieszkania do sprzedaży i dlatego ceny nie będą już spadały. Na pewno nie będzie też niższych cen materiałów budowlanych i robocizny. Jeśli ceny wykonawstwa wzrosną o ok. 10 proc., to o tyle samo mogą zdrożeć mieszkania, ale dopiero w drugiej połowie 2010 r. - mówi Jacek Kaliszuk z Polnordu.

Rozpoczęte w tym roku nowe inwestycje mieszkaniowe zostaną zakończone najwcześniej w 2011 roku. Nie oznacza to automatycznie dużych braków na rynku.

- W sprzedaży jest spory nawis mieszkań budowanych od roku 2007 i dlatego wzrosty cen nie będą duże. Można się spodziewać spadku rabatów. Obecnie średni rabat, jaki można uzyskać u dewelopera, to 7 proc., a przed rokiem wynosił on 11 proc. W przyszłym roku te rabaty spadną do ok. 3 proc., więc mieszkania stanieją realnie o 4 proc. - uważa Robert Chojnacki, prezes redNet.

Braki mieszkań na rynku w przyszłym roku mogą dotyczyć przede wszystkim mieszkań mniejszych, do 50 mkw.

Opinie analityków dotyczące spodziewanej sytuacji na rynku nieruchomości są jednak bardzo różne.

- Nasze prognozy statystyczne wskazują, że w części dużych miast ceny powinny utrzymywać się na obecnym poziomie. Należą do nich: Kraków, Poznań, Katowice, Łódź, Białystok, Olsztyn, Toruń i Lublin. Kolejnych spadków możemy się natomiast spodziewać w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku i Sopocie. Nie powinny to jednak być spadki wyższe niż w tym roku, czyli rzędu 5-10 proc. - uważa Marta Kosińska z serwisu Szybko.pl.

Nie brakuje też analityków, którzy spodziewają się, że w przyszłym roku ceny mieszkań nie zmienią się.

- Nie widzę żadnych przesłanek, które pozwoliłyby twierdzić, że ceny mieszkań w przyszłym roku wzrosną. Na razie na rynku niczego nie brakuje, więc spodziewam się stabilizacji cen - mówi Marcin Drogomirecki z portalu Oferty.net.

- To prawda, że mamy ożywienie w sprzedaży, ale to nie oznacza, że należy spodziewać się powrotu koniunktury z czasu niedawnego boomu - dodaje Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Jednak na rynku pojawiło się zdecydowanie więcej osób zainteresowanych kupnem mieszkania.

- W styczniu tego roku nasz serwis rejestrował jednego kupującego mieszkanie na 12 sprzedających. W listopadzie było już siedmiu kupujących na dziewięć nowych ofert sprzedaży - mówi Leszek Michniak, prezes Wrocławskiej Giełdy Nieruchomości.

Eksperci są zgodni w jednym - klucz do trwałej poprawy sytuacji na rynku nieruchomości jest w posiadaniu banków, a bankowcy są optymistami.

- Nie ma jeszcze oficjalnych danych, ale sądzę, że w tym roku udzieliliśmy ok. 190 tys. nowych kredytów mieszkaniowych wartości 40-42 mld zł. W 2010 roku możemy udzielić kilkanaście tysięcy kredytów więcej, a wartość kredytów hipotecznych wzrośnie do 46-50 mld zł - prognozuje Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Nawet banki, które do tej pory nie udzielały kredytów hipotecznych, zamierzają w 2010 roku zarabiać na kredytach mieszkaniowych.

- Z kredytami hipotecznymi wystartowaliśmy dopiero w listopadzie tego roku, ale w przyszłym roku udzielimy kredytów mieszkaniowych za 500-700 mln zł. Według mnie przez najbliższe 20 lat tak tanich kredytów, jak były przed kryzysem w 2008 roku, nie będzie - mówi Wojciech Sobieraj, prezes Alior Banku.

Nie należy się więc spodziewać szybkiego obniżenia kosztów kredytów.

- Nie wydaje mi się, by banki były skłonne obniżać marże kredytowe. Nadal wartość udzielonych kredytów jest wyższa niż wartość depozytów, które są głównym źródłem finansowania akcji kredytowej. Banki są ostrożne, a to oznacza, że będą utrzymywały wysoką marżę - uważa Wojciech Kwaśniak, były szef nadzoru bankowego.

Bardziej optymistyczne prognozy dla potencjalnych kredytobiorców mają inni analitycy.

- Oczekujemy, że średnia marża w przyszłym roku ustabilizuje się na poziomie 2 pkt proc. dla kredytów złotowych i około 3 pkt proc. dla kredytów w euro. Rosnący współczynnik wypłacalności skłoni banki do podejmowania bardziej ryzykownych decyzji - mówi Marcin Krasoń z Open Finanse.

Analitycy spodziewają się, że w 2010 roku do łask wrócą kredyty walutowe, ale przede wszystkim pożyczki udzielane w euro.

- Najlepsze, promocyjne marże przy kredytach w euro dostępne w tej chwili w bankach to 2-2,5 proc. - mówi Karol Wilczko z Comperii.

Jeśli rzeczywiście dojdzie do spadku marż kredytowych, to pod koniec przyszłego roku do łask wrócą też kredyty konsolidacyjne. Osobom, które w tym roku wzięły pożyczkę przy wysokich marżach, będzie się opłacało przenieść kredyt do innego banku, gdzie uzyskają lepsze warunki.

Mimo spodziewanej poprawy sytuacji gospodarczej i zatrzymania wzrostu bezrobocia, specjaliści zwracają uwagę na czynniki, które mogą ograniczyć finansowanie przez banki zakupu nieruchomości. Tym czynnikiem jest na pewno wzrost przyszłorocznego deficytu budżetowego powyżej 52 mld zł.

- Dziura w budżecie państwa będzie coraz większa i coraz więcej pieniądza z rynku będą wysysały rządowe papiery skarbowe. Trudno się więc spodziewać radykalnej zmiany polityki kredytowej banków - uważa Piotr Hirny, prezes firmy deweloperskiej Hirny BD.

- Banki będą miały alternatywę dla akcji kredytowej, bo kupując papiery rządowe nie ponoszą żadnego ryzyka, a jednocześnie będą miały stabilny zysk. Te papiery mogą być też bardzo dobrym zabezpieczeniem pożyczek dla banków, jeśli pojawią się problemy z płynnością - dodaje Wojciech Kwaśniak.

@RY1@i02/2009/254/i02.2009.254.166.002a.001.jpg@RY2@

Co się stanie w przyszłym roku na rynku nieruchomości

@RY1@i02/2009/254/i02.2009.254.166.002a.002.jpg@RY2@

Rynek nieruchomości przyhamował

Roman Grzyb

roman.grzyb@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.