W TUI i Scan Holiday ceny niższe nawet o 30 proc.
TUI w obawie przed wahaniami kursów walut rezygnuje z podawania cen w euro. Skorzystają turyści, bo wycieczki stanieją.
TUI Poland, właściciel biur podróży TUI i Scan Holiday, nie chce już ryzykować i w celu uniknięcia wahań kursowych w sezonie lato 2010 stawia na złotego. To oznacza, że ceny podawane w katalogach będą kalkulowane nie jak dotychczas w euro, a w polskiej walucie.
- Zmiana waluty została poprzedzona wprowadzeniem kosztownych hedgingowych instrumentów finansowych, zabezpieczających przed zmianą kursu - mówi Marek Andryszak, prezes TUI Poland.
Jak tłumaczy, wprowadzenie tego rozwiązania jest kosztowne, ale konieczne, jeśli klient ma nie ponosić ryzyka wahań kursowych.
- W poprzednim modelu finansowym, kiedy ceny były kalkulowane w euro, osłabienie złotego powodowało, że ceny naszych wycieczek były wyższe - informuje Marek Andryszak.
Kilkudziesięcioprocentowy wzrost przełożył się na popyt. Turyści nie chcieli bowiem przepłacać za produkt, który mogli znaleźć w innych działających w kraju biurach podróży w dużo niższej cenie.
Słabą stroną przyjętej przez TUI Poland polityki było też to, że ceny podane w katalogach TUI czy Scan Holiday nie były przeliczane według kursu euro podawanego przez Narodowy Bank Polski, ale przez niemiecki West LB. To powodowało, że był on zawsze nieco wyższy od tego, który aktualnie obowiązywał w Polsce.
Polska będzie drugim krajem w Europie po Wielkiej Brytanii, w którym TUI Travel zdecydowało się na zmianę strategii.
- Nasza decyzja jest zgodna z opiniami wielu ekonomistów, którzy twierdzą, że optymalnym rozwiązaniem jest, aby każdy płacił w takiej walucie, w jakiej zarabia - mówi Marek Andryszak, prezes zarządu TUI Poland.
Dodaje, że nie sama waluta, w jakiej podawana jest cena, wpływa na liczbę sprzedanych produktów, ale ważniejsza jest atrakcyjność cen.
Dlatego TUI Poland udało się je obniżyć nawet do 30 proc. na niektórych kierunkach w stosunku do oferty z lata 2009 r. Największe różnice są widoczne w przypadku wyjazdów do Egiptu, Turcji i na wyspy greckie.
Czy zmiana polityki oraz obniżka cen zapewni TUI Travel sukces na rynku i pozwoli odrobić straty z tego roku? Jak wynika z raportu spółki TUI Travel, należące do niej biura zanotowały w tym roku w Polsce około 291 mln zł obrotu i około 35 mln zł straty. Dla porównania 2008 r. TUI zakończył obrotami na poziomie 537 mln zł i zyskiem.
Zdaniem analityków odzyskanie dobrej pozycji na rynku przez TUI jest możliwe. Wszystko jednak zależy od tego, jak oferta touroperatora wypadnie na tle konkurencji. A ta również zadbała o bogatą ofertę i atrakcyjne ceny.
Jak informuje Piotr Czorniej z Exim Tours, biuro obniżyło swoje ceny w katalogu letnim na przyszły rok o 15 proc. w stosunku do tego roku.
- Dotyczy to zwłaszcza ofert do Egiptu, Tunezji i Hiszpanii - dodaje.
TUI ma jeszcze jeden sposób, jak pozyskać w tym roku klientów. Chce to zrobić za pośrednictwem nowego produktu, jakim jest katalog TUI Premium. Znalazły się w nim kierunki obejmujące Karaiby, Europę, Afrykę, Azję, Ocean Indyjski i Europę. Wypoczynek jest jednak proponowany w ekskluzywnych hotelach 4-, 5-, 6-gwiazdkowych. Z takim samym pomysłem startuje w 2010 r. również Itaka Polska.
@RY1@i02/2009/249/i02.2009.249.166.0004.001.jpg@RY2@
Branża turystyczna w Polsce
Patrycja Otto
patrycja.otto@infor.pl
analityk w TMS Brokers
@RY1@i02/2009/249/i02.2009.249.166.0004.002.jpg@RY2@
Marek Wołos, analityk w TMS Brokers
TUI Travel, przechodząc w kalkulowaniu cen katalogowych wycieczek z euro na złotego, nie pozbywa się ryzyka kursowego. Będzie mu podlegał na tej samej zasadzie jak polskie biura podróży, które mają ceny w złotych, a rozliczają się z kontrahentami w euro. Chyba że touroperator zadbał o jakieś zabezpieczenie.
W najbliższych miesiącach należy spodziewać się dużych wahań kursów głównych walut. W grudniu i w I kwartale 2010 roku trzeba oczekiwać osłabienia się złotego. Rynki finansowe czeka korekta. Złoty ucierpi, gdy inwestorzy zechcą wycofać się z posiadanych akcji. Taka sytuacja powinna utrzymać się do II kwartału. Polską walutę powinny umocnić plany prywatyzacyjne, a co za tym idzie napływ kapitału.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu